Nobody can save you now... Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Bar pod Nikczemną Wiedźmą
Autor Wiadomość
Finneas Crowley



Your sweet nightmare..

poszukiwany listem gończym

48

Czysta krew,

pusta dusza.







#0

różdżka Amosa, teleportacja łączna, oklumencja, Patronus, uszy dalekiego zasięgu, eliksir uspokajający, eliksir słodkiego snu, ujawniacz, niewidzialny atrament, peruwiański proszek natychmiastowej ciemności x3

Wysłany: 2015-09-07, 12:15   
   Mów mi: ANGIE
   Multikonta: Severus, Barty Jr, Elise, Morton, Michael


Finneas uniósł brwi, przyglądając się swojemu nowemu znajomemu. Nie wiedział co powiedzieć. Adral go zaskoczył tym, co mówił. Zmarszczył lekko brwi, przechylił głowę na bok i przyglądał się Adralowi spod kaptura. Śmierciożerca pewnie nie widział, że jest obserwowany, ale na pewno mógł to wyczuć.
- Może i mam coś do ukrycia. Może po prostu nie chcę, by ktoś mnie widział, jak wchodzę do takiego miejsca. A może w ogóle nie chce, żeby zobaczył mnie ktoś znajomy, bo jestem alkoholikiem i nie wolno mi pić.
Zaśmiał się w dość pijacki sposób i upił kilka łyków ze szklaneczki, po czym znów napełnił ją whisky tak, że alkohol niemalże wylewał się za ścianki. Kiwnął głową po kolejnej wypowiedzi Adrala i przechylił głowę na prawo, potem na lewo, jakby coś mu zaczęło odwalać. Może po prostu za dużo alkoholu?
- Właśnie, proszę pana. I dlatego staram się nie rzucać się w oczy. Chociaż może ma pan rację, ten kaptur przyciąga uwagę. - parsknął śmiechem, zupełnie jakby dostał głupawki. O dziwo jednak czuł się dość dobrze w towarzystwie nieznajomego. Może to dziwne, bo dopiero co się poznali, ale czasami tak bywa, że swobodniej rozmawiamy z kimś, kogo nie znamy, niż ze znajomym/rodziną. No, bywa i już.
Trochę się jednak zdenerwował, słysząc to, jak Adral go "poprawia". No, irytujące. I to jeszcze w jaki sposób to zrobił...!
- Ma pan rację, nie zna mnie pan, więc proszę mnie nie oceniać i nie mówić, że zachowuje się jak mysz pod miotłą. Poza tym - wcale nie powiedziałem, że jestem niebezpieczny. Powiedziałem jedynie, że to nierozsądne, przysiadać się do zakapturzonych nieznajomych w tym barze. Tylko tyle. W tym zdaniu nie było nic sugerującego, że jestem niebezpieczny. Proszę uważniej słuchać.
Musiał mu zwrócić uwagę, bo nienawidził, gdy ktoś go poprawia. Zwłaszcza, jeśli nie ma racji i usilnie udaje, że ją ma.
- Swoją drogą, przypomina mi pan nieco Malfoy'ów. Oni lubią długie włosy i wyróżnianie się z tłumu. No i są w podobny sposób pyskaci i wiedzą wszystko o wszystkim. - nie mówił tego wbrew pozorom atakliwym tonem, ot po prostu stwierdził fakt. - Jedynie kolor włosów się nie zgadza...
Westchnął cicho, znów się zaśmiał i popatrzył na butelkę swojej whisky, upewniając się, czy coś tam jeszcze jest, a potem w kliku łykach opróżnił szklaneczkę i znów ją napełnił.
 
   Podziel się na:  
Adral D. Rosier



Listen up, listen up There's a devil in the church

Pracownik MM i Sędzia Wizengamotu

29

Czysta

Wolny







100

Różdżka, omnikulary

Wysłany: 2016-03-02, 01:19   
   Mów mi: Piotr/ Casador


Tajemnice, spiski czy też to co mieli inni do ukrycia było można powiedzieć chlebem powszednim Adrala. W końcu jego praca w Ministerstwie głównie zależała od tego jak bardzo przenikliwy będzie i jak mocno będzie mu zależało na odkryciu tego jaką tajemnicę ma przed nim przesłuchiwany. Jednakże ostatnio jakoś nie miał za wiele roboty. No ale mgliste tłumaczenia tego czarodzieja, którego co poznawał tylko wzmacniała czujność i przenikliwość Rosiera. Tak… Alkoholik. Gdyby tak było na pewno nie starałby się aż tak bardzo ukryć pomyślał patrząc na zakapturzonego jegomościa.
- A kto w tych ciężkich czasach nie ma czegoś do ukrycia. Nie wiem co pan mógł narozrabiać oraz dlaczego tak bardzo chce pan ukryć powód, dla którego się tu pojawił jednakże nie jestem w stanie uwierzyć w to, że jest pan alkoholikiem. W końcu i na takie przypadłości pewna umiejętność posiada doskonałe remedia, które niwelują przykre skutki picia. – powiedział i wyszczerzył ząbki w uśmiechu o ile to wygięcie ust można było tak właśnie nazwać. Jednak dalej wnikliwie obserwował jegomościa, do którego się przysiadł. Już chciał powiedzieć, że udawanie czegokolwiek przy nim nic nie da jednak stwierdził, że jeśli mężczyzna chce się zbłaźnić to on nie będzie mu w tym przeszkadzał. W końcu dopiero co poznany człowiek wydawał się Adralowi dorosły i sam doskonale powinien wiedzieć co robi. No ale z tym było czasem ciężko, nawet u wykształconych i urodzonych w dobrych domach czarodziejów. Lecz w sumie Rosier nie wiedział nawet czy owy nieznajomy posiada tą szczególną zdolność jaką według Adrala była magia.
- Widzi pan jakoś choć z reguły staram się wierzyć nowopoznanym ludziom to naprawdę nie pasuje mi pan na alkoholika. Taki człowiek nie zachowywałby się tak jak pan. Nie dbałby o to by nikt nie widział jego twarzy, raczej nie założył by na siebie peleryny z kapturem zasłaniającym oblicze no i na pewno nie skradałby się pan do baru. Z tego co pamiętam, to takie osoby nie patrzą na nic tylko jeśli mają potrzebę to wychodzą się napić i już. Nic nie jest w stanie ich powstrzymać. Parę razy takich jegomości widziałem i z całą pewnością pan nie przypomina żadnego z nich. – powiedział i znów lekko uniósł kąciki ust. Nie chcesz powiedzieć prawdy to nie mów, ale nie próbuj żenić mi tu kitów, bo na takie jestem uczulony powiedział do siebie w myślach. Poza tym był parę razy obecny przy procesach pijanych mężów, którzy pod wpływem nałogów zabili żony używając zaklęć, które nie miały nic wspólnego z białą magią. No ale skąd Finneas miał wiedzieć, że Adral pracuje jako sędzia w Wizengamocie? Prawda była taka, że nie mógł tego w żaden sposób odgadnąć. Lecz wkręcanie bajeczki o alkoholizmie naprawdę mijała się z celem. Niestety na takie zachowanie nowopoznanego mężczyzny Adral nic nie mógł poradzić. Na kolejne słowa wypowiadane przez mężczyznę Rosier lekko przewrócił oczami tak by jego rozmówca tego nie widział.
- Jeśli moje poprzednie słowa zabrzmiały tak, jakbym pana poprawiał to proszę mi wierzyć nie było to moim zamiarem. Powiedziałem jedynie to co mogłem wywnioskować z pańskiego zachowania. Wiem, iż nie powiedział pan, że jest niebezpieczny lecz podobne zachowania do pańskiego wykazują jedynie zbiedzy, do których pana nie zaliczam, oraz ludzie mogący być niebezpieczni, do których sądzę, że może pan należeć. Jednakże zawsze oceniając pana tylko i wyłącznie po zachowaniu przed barem mogę się bardzo mylić. – powiedział, by najpierw wytłumaczyć powody, dla których uznał, że nieznajomy zachowuje się jak mysz pod miotłą i dopiero po chwili dał się znów słyszeć lekko chłodniejszy ton Adrala. – A może ja lubię niebezpieczeństwo i zawsze wybieram właśnie takich kompanów do napicia się jakiegoś zacnego trunku? Lub też może jestem kimś, kto zbiera informacje, o podejrzanych osobach chodzących po Nokturnie. – zakończył swoja wypowiedź tak dwuznacznie, że dopiero po tym jak jego słowa przebrzmiały Rosier zrozumiał co zrobił. No ale przecież kiedyś musiał coś chlapnąć, co nie powinno opuścić jego ust, no ale nie ważne. Przecież nie będzie się teraz tłumaczył dlaczego powiedział akurat coś takiego, bo według niego wyglądałoby to jeszcze bardziej komicznie niż to, że czasem człowiekowi wymsnie się coś co nie powinno. Obecne zachowanie nieznajomego nie przeszkadzało Adrarowi prawie w ogóle. Przecież widział już różnych przestępców, od tych, którzy twardo stali przy swojej wersji wydarzeń, po tych, którzy go błagali, by zmienił wyrok na bardziej im przychylny. No ale teraz nie był sędzią, ani nawet pracownikiem Ministerstwa. Chciał uchodzić za zwykłego czarodzieja, który udał się do baru na szklaneczkę, czy też kilka szklaneczek czegoś mocniejszego. Kolejne wypowiedzi naprawdę rozbawiły Adrala. No cóż miał długie włosy jednakże do rodu Malfoy na pewno nie należał.
- No cóż muszę pana rozczarować jednakże do rodu, z którego pochodzi Lucjusz nie należę. Też mam w sobie szlachetną krew jednakże nie to nazwisko noszę. Poza tym w blondzie nie byłoby mi do twarzy. I proszę mi wierzyć, że porównanie do znamienitego nazwiska, takim jak w pewnych kręgach jest Malfoy, bardzo mi schlebia. – powiedział spokojnie. W końcu cenił sobie to co czasem mówił Lucjusz jednak nie często się z nim spotykał. Nie podobała mu się jego kostyczność i kij jaki zapewne posiadał w tyłku. Poza tym nie wiedział dlaczego, ale w towarzystwie ojca Dracona czuł się bardzo nieswojo, żeby nie powiedzieć, że czuł się bardzo, ale to bardzo źle.
_________________


Listen up, listen up
THERE
IS
A devil in the church

(c)ˆVrolok
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo






Grafikę na forum wykonała Seba pod okiem Daliena. Jej elementy zostały znalezione w internecie. Styl jest dziełem Curly, a kody zostały stworzone przez administrację, przy pomocy niektórych znalezionych w odmętach internetu. Nie kopiuj, zapytaj.