Nobody can save you now... Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Borgin i Burkes
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Wysłany: 2014-10-04, 17:17   Borgin i Burkes

Borgin & Burkes




Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry 2014-10-29, 20:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
   Podziel się na:  
Alistair Carrow



The path is clear for us to rule.

Minister Magii

36

Czysta

Żonaty







740

różdżka, zdolność przywołania Patronusa, Eliksir Nieprzeniknionej Mgły (3szt), omnikulary, teleportacja łączna, dwukierunkowe lusterko

Wysłany: 2014-10-11, 19:59   
   Multikonta: L. Jones, W. Bagman, D. Fawley


/ Początek.

Alistair po zakończonej pracy w ministerstwie udał się na ulicę Nokturnu. Bywał tu bardzo często, będzie musiał się postarać o wyrobienie karty stałego klienta w Borgin i Burkes. Fascynował się czarną magią od dawna, od bardzo dawna i w zasadzie od tamtego momentu odwiedzał regularnie ten sklep, w poszukiwaniu ksiąg o czarnej magii, albo jakiś ciekawostek. Był bogaty, mógł sobie pozwolić na wiele. Wkroczył powoli do sklepu, od razu odczuł zaduch tego miejsca i inne rzeczy, składające się na jego klimat. Przywitał się skinieniem głowy właściciela sklepu, a następnie powoli podszedł do gabloty i wzrokiem omiótł znajdujące się tam przedmioty. Jednak nie znalazł tam niczego ciekawego. Podszedł więc do lady i spojrzał na sprzedawcę.
- Masz coś dla mnie?
Spytał flegmatycznie i spojrzał na mężczyznę. Ten potwierdził, że z ostatniej dostawy ma coś co powinno zaspokoić chwilowo Alistaira. Po tych słowach, mężczyzna gdzieś polazł. Alistair miał nadzieje na coś, co pogłębi jego wiedzę w tematyce czarnej magii, a nie jakieś pierdółki. Bo wtedy się może wkurzyć, a ów handlarzyna nie chce widzieć go wkurzonego. Wtedy usłyszał otwierające się drzwi, odwrócił wzrok i spojrzał na kobietę, która weszła do środka.
- Bella... Kogo dziś planujesz zabić?
Powitał ją, jeszcze zanim zdążyła przekroczyć próg sklepu. Uśmiechnął się sztucznie i spojrzał na nią. Wiedział jaką dziewczyna ma naturę i raczej nie odwiedzała tego sklepu w celach zakupu czegoś na urodę. Z prostej przyczyny... tu takich rzeczy nie ma. Pytanie oczywiście powiedział nieco ciszej, jednak i tak sami chwilowo byli w sklepie.
_________________
alistair carrow
baby, i'm a sociopath, sweet serial killer on a warpath. i left a love note said you know i love the thrill of the rush. my black fire's burning bright maybe I'll go out tonight, we can paint the town in black.

@marclévy ≈ vous revoir › © alaska.

 
   Podziel się na:  
Bellatrix Lestrange
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-11, 20:25   

/ no to zaczynamy

Urwiemy rączki a potem nóżki i będziemy patrzeć jak kona w agonii. Bellatrix powoli przemierzała ulicę Śmiertelnego Nokturnu, dostojnym i spokojnym krokiem obrzucając swoim mrocznym spojrzeniem każdego, który przechodził koło niej. Poruszając się z pełną gracją, przyciągała uwagę mężczyzn, ale nie przejmowała się tym ani trochę. Miała ona inny cel. Jeden nawet ją zaczepił, patrząc na nią błyszczącymi oczyma, ominęła go bez słowa całkowicie olewając. Przechodząc obok nawet go nie dotknęła, mógł przecież być zdrajcą krwi czy jakimś mugolakiem.
Spokoju postanowiła poszukać w sklepie, który zawsze się jej podobał, odkąd pierwszy raz przyszła tutaj jako mała dziewczynka z rodzicami, którzy tłumaczyli jej o czystości krwi. Tak też postanowiła tam zajrzeć i jak trafnie zauważył pan Carrow nie przyszła tam w celach upiększających. Podniosła głowę gdy usłyszała jego głos, lecz na jej ustach nie było najmniejszego uśmiechu, zmierzyła go chłodnym, zdystansowanym spojrzeniem unosząc głowę do góry. Lekkim skinieniem głowy powitała właściciela sklepu by przenieść ponownie spojrzenie na Śmierciożerce.
- Grzeczniej byłoby spytać kogo nie planuje zabić. Niestety ta lista jest zbyt krótka - zrobiła kilka kroków w stronę Śmierciożercy stając praktycznie przed nim, kącik jej ust drgnął lekko w uśmiechu.. tzn grymasie który można by tak nazwać. Ale czy to był uśmiech?
- A mogę spytać co Ty tutaj robisz?
Zapomniała jego imienia.. no cóż, może sobie przypomni. Jakoś nie przywiązywała uwagi do imion innych, dla niej liczył się tylko Czarny Pan. Bella palcami lekko przejechała po ladzie, uśmiechając się wręcz kusząco.
 
   Podziel się na:  
Alistair Carrow



The path is clear for us to rule.

Minister Magii

36

Czysta

Żonaty







740

różdżka, zdolność przywołania Patronusa, Eliksir Nieprzeniknionej Mgły (3szt), omnikulary, teleportacja łączna, dwukierunkowe lusterko

Wysłany: 2014-10-12, 19:30   
   Multikonta: L. Jones, W. Bagman, D. Fawley


Spojrzał na nią i kiwnął głową, kiedy powiedziała, że ma całkiem krótką listę osób nie do zabicia. On w sumie z resztą też, ograniczała się do śmierciożerców... choć i wśród ich organizacji znalazłoby się parę głów, które zasłużyły na promień zielonego światła z różdżki Alistaira. Z jego ust wydobyło się ciche westchnięcie.
- Ja jestem na tej liście?
Uśmiechnął się czarująco i popatrzył na nią spod kąta. Zapewne był na tej liście osób nie do zabicia, bo przecież jeszcze nie wyniknął między nimi jakiś pojedynek na śmierć i życie, i Bella ciągle żyje. Bo przecież to oczywiste, że by wygrał. Tak, Alistair był cholernie pewny siebie i swoich umiejętności. Pewnie w przyszłości kiedyś się na tym przejedzie.
- Zakupy domowe... A ty?
Spojrzał na nią i wzruszył delikatnie ramionami. Mugole kupowali do domu jedzenie oraz przedmioty codziennego użytku. On był zakupywał rzeczy do uprawiania czarnej magi. Cóż, wolność Tomku w swoim domku, róbta co chceta i inne tego typu rzeczy. W sumie, niezbyt go interesowało, co tu robiła Bella, ale wypadało zapytać. W końcu jego rodzice zaszczepili w nim jakieś resztki kultury. A w sumie... może dziewczyna szuka czegoś ciekawego? To w sumie mógłby się zaciekawić tym co jego znajoma tu robi.
 
   Podziel się na:  
Bellatrix Lestrange
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-14, 08:59   

Kobieta przechyliła lekko głowę na bok, mierząc uważnie wzrokiem Śmierciożercę, czy był taki ktoś kogo ona nie chciałaby zabić lub torturować? Przecież wielu wiedziało, że zaklęcie Cruciatus to była dewiza madame Lestrange. Akurat w tym zaklęciu nie miała sobie równych, o czym lubiła przypominać nawet swoim poplecznikom. Zmrużyła lekko oczy.
- Nie mogę Ci powiedzieć, wtedy nie byłoby niespodzianki - kącik jej ust drgnął lekko, gdy powoli rozejrzała się po sklepie. Ominęła Carrowa, ocierając się lekko o jego ramię, gdy przechodziła obok. Czy jej nowe perfumy nie pachniały pięknie? Z gracją podeszła do stojącej w roku sklepu czarnej olbrzymiej szafy.
- Domowe mówisz? Patrz, znalazłam Ci szafę. Idealnie pasuje do tego Twojego kominka, którego nie masz w domu.
Wydęła lekko wargi, uśmiechając się prowokująco a zarazem uroczo. Jej czarne oczy oderwały się od szafy, by móc spojrzeć na Carrowa. Czyżby znalazła sobie nowe hobby oprócz torturowania i zabijania? Czasami lubiła komuś dopiec nie tylko Cruciatusem ale i także słowami, a Alistair przecież był jej jednym z wielu ulubionych celów.
Alistair
Dopiero teraz przypomniała sobie jego imię. No tak.. on także lubił walczyć o względy Czarnego Pana, ale przecież Bella była tą najwierniejszą i nie miała zamiaru oddawać tytułu jakiemuś Carrow'owi, który na niego ani trochę nie zasługuje. Lestrange potrafiła dowieść swojej wierności, robi wszystko co jej Pan każe i nawet robi to z wielką przyjemnością.
Jesteś szalona Bella, tak niesamowicie szalona.
- Skoro bywasz tutaj częstym gościem, może pokażesz mi coś co przykuję moją uwagę?
A oczywiście wiadomo, że trudno zwrócić jej uwagę na coś co nie łączy się z bólem i cierpieniem jej ofiary. Czarne oczy Bellatrix zaświeciły lekko.
 
   Podziel się na:  
Alistair Carrow



The path is clear for us to rule.

Minister Magii

36

Czysta

Żonaty







740

różdżka, zdolność przywołania Patronusa, Eliksir Nieprzeniknionej Mgły (3szt), omnikulary, teleportacja łączna, dwukierunkowe lusterko

Wysłany: 2014-10-14, 19:51   
   Multikonta: L. Jones, W. Bagman, D. Fawley


Nie był takim szczęściarzem, by spróbować cierpień z różdżki trzymanej w smukłej dłoni madame Lestrange. Ale kto wie, dzień jest jeszcze młody. Bycie pod zaklęciem Cruciatus, nie było przyjemne. Alistair dobrze o tym wiedział, no ale z dłoni takiej piękności, no cóż.. musi być boskim doznaniem.
- Lubię niespodzianki...
Uśmiechnął się czarująco i spojrzał na nią. No cóż, nie było przy niej jej męża więc można było sobie pozwolić. Chociaż, znając styl małżeństw między śmierciożercami, Alistair nie był pewien, czy jej mąż w ogóle by zareagował. Kto wie jakie tam układy i układziki mają między sobą.
- Skąd wiesz, że nie mam komina w domu? Byłaś tam? Podglądałaś mnie?
Uniósł lekko brew, w pytającym geście i uśmiechnął się chłodno. Nie przypominał sobie, by zapraszał Bellę do swojego domu, a pamięć do takich sytuacji miał całkiem niezłą. Bella była kąśliwą żmiją, co mu absolutnie nie przeszkadzało. Wychował się w roju takich jak ona, jej jad mu już nie szkodzi.
- Twoją uwagę przykuje jedynie ból i cierpienie... A podobno w zadawaniu bólu jesteś najlepsza. Chyba że o czymś nie wiem? Czy coś się zmieniło jak nie patrzyłem? I przyszłaś do mnie po radę w tej sprawie?
No cóż, wiedział że stąpa po cienkim gruncie, kiedy zaczął podważać jej autorytet. No ale cóż, ona sama tą grę słowną zaczęła. Zanim Bella zdążyła jednak coś odpowiedzieć, przyszedł kupiec, który przyniósł księgę dla Alistaira. Ten ją otworzył i przejrzał strony, po czym stwierdził, że jest warta zakupu i rzucił pieniądze na ladę, po czym spojrzał na Bellę. Handlarz spojrzał też na kobietę, wyczekując prośby o podanie czegoś, czy coś takiego. Po zakupach i wymienieniu paru zdań z Bellą, wziął księgę i wyszedł ze sklepu.

/zt.
 
   Podziel się na:  
Aidan Crowley



-

poszukiwany?

26

czysta

kawaler







749

Różdżka, przechwycenie sowy x3, eliksir wielosokowy x3, Felix Felicis x1, niewidzialny atrament, omnikulary

Wysłany: 2014-11-08, 19:42   
   Multikonta: Alchemik, Dalien, Crouch sr., Tim


/początek, po zebraniu, przed pójściem do Czarnego Pana po nagrodę

Crow nie mógł w nocy spać, dręczony obrazami z poprzedniego wieczoru. Wciąż widział przed oczami twarz tej zabitej dziennikarki i coraz mocniej do niego docierało, co zrobił - że zabił już trzy osoby, że jest po prostu zwykłym mordercą. Tłumaczył sobie, że to w dobrej sprawie, że pomaga stworzyć lepszy świat, ale nie zmieniało to faktu, że źle się czuł z myślą, że zabił ludzi. Oni pewnie też mieli rodziny, kochali kogoś, a teraz już nigdy się nie podniosą.
Kiedy już został sam, uderzyła w niego ostateczność tego, co zrobił - fakt, że oni naprawdę nie żyją, że to nieodwracalne i że on to zrobił.
Rozpłakał się w nocy jak dziecko, kiedy to do niego dotarło. Zakrył głowę rękami, zwijając się w kłębek i płakał, starając się odpędzić od siebie widok tych twarzy i świadomość, że ci ludzie nie żyją i że tak łatwo było ich zabić, że wystarczyło jedynie skierować różdżkę w ich stronę i wypowiedzieć słowa zaklęcia, którego uczył go ojciec wierząc, że kiedyś Aidan stanie się jednym ze sług Czarnego Pana. Kazał mu ćwiczyć tak długo, aż chłopak zabił zielonym światłem kota, a później psa. Do tej pory jednak nie zdarzyło mu się zabić człowieka, a to nim wstrząsnęło, więc teraz wybrał się przed pracą do Borgina i Burkesa z zamiarem kupienia sobie jakichś eliksirów uspokajających albo kierujących myśli na inne tory. Niekoniecznie musiały to być legalne eliksiry.
Pchnął gwałtownie drzwi sprawiając, że dzwonek zadźwięczał, obijając się o sufit. Crow wniósł ze sobą powiew lodowatego powietrza i kłęby płatków śniegu, jednak te zaraz stopniały, kiedy chłopak zamknął za sobą drzwi. Rozejrzał się ciekawie po wystawionych tu przedmiotach, mając ochotę od razu kupił połowę z nich, ale się powstrzymał. Nie miał tyle pieniędzy przy sobie, nie miałby gdzie tego pomieścić i nie chciał się narażać, a połowa z tych rzeczy była jawnie czarnomagiczna. Podobał mu się panujący tu półmrok, jednak przeszkadzał w dostrzeżeniu jakiegoś pracownika sklepu, więc Aidan zmrużył oczy, próbując wypatrzyć kogoś w mroku.
- Halo? - zawołał wreszcie.
_________________
 
   Podziel się na:  
Karen Dearborn
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-09, 01:10   

/po the Spiny Serpent

Karen traktowała Borgina i Burkesa jak dom. Nie dość, że cieszyła się każdą chwilą, którą mogła spędzić w otoczeniu tylu potężnych czarnomagicznych artefaktów, to jeszcze sam wystrój lokalu sprawiał, że czuła się tutaj naprawdę komfortowo. Półmrok, kamienne mury, delikatne gabloty, aksamitne poduszeczki z drogocennymi eksponatami... Zaplanowała, że będzie z nimi współpracować i, jak zwykle, udało jej się dopiąć swego, co niezmiennie napawało ją dumą.
Znajdowała się za jednym z pokaźnych regałów, kiedy usłyszała głos Aidana. Przeglądała korespondencję dotyczącą jednego z zamówień, próbowała dojść do porozumienia z osobą będącą w posiadaniu niesamowicie przydatnego drobiazgu, ogólniej mówiąc - zajmowała się robotą papierkową. Drgnęła, kiedy wezwanie interesanta wyrwało ją z zamyślenia i spokojnie ruszyła w stronę starej drewnianej lady, która znajdowała się na przeciwko wejścia.
Odgarnęła opadające na twarz włosy i wyprostowała nieznacznie, jednocześnie z ostrożnością wodząc wzrokiem po jego twarzy; na Nokturnie bywali naprawdę przedziwni, niebezpieczni ludzie, a ona nie zamierzała pozwolić się zaskoczyć.
- Słucham, w czym mogę pomóc? - zapytała cicho, jednak Aidan z pewnością nie miał problemu z dosłyszeniem jej pytania. Jej usta wygięły się w uprzejmym uśmiechu.
Choć nie miała jeszcze okazji do załatwiania z nim jakichkolwiek interesów, choć minęło już kilka długich lat od ukończenia Hogwartu, z pewnością go kojarzyła. Wyglądał na młodszego niż w rzeczywistości, jednak Karen pamiętała, że nie dzieli ich spora różnica wieku.
 
   Podziel się na:  
Aidan Crowley



-

poszukiwany?

26

czysta

kawaler







749

Różdżka, przechwycenie sowy x3, eliksir wielosokowy x3, Felix Felicis x1, niewidzialny atrament, omnikulary

Wysłany: 2014-11-09, 12:19   
   Multikonta: Alchemik, Dalien, Crouch sr., Tim


Nie patrzył akurat w stronę lady, tylko rozglądał się po sklepie. Zatrzymał się przy jakiejś wysokiej szafie z bogato zdobionymi drzwiami - pachniało z niej stęchłym drewnem, impregnatami i czymś bliżej nieokreślonym, wyglądała na głębszą, niż jest w rzeczywistości. Coś Aidana w niej pociągało- mimo, ze nie potrzebował dodatkowej szafy. Z jakiegoś powodu chciał ją mieć.
Podskoczył, słysząc głos sprzedawczyni i spojrzał nerwowo w tamtym kierunku, po chwili uśmiechając się na widok dziewczyny.
- Dzień dobry - odezwał się i podszedł do lady, podskakując trochę - Chciałbym kupić jakieś eliksiry na uspokojenie. Nie wiem, czy dobrze trafiłem i czy sprzedajecie w ogóle takie rzeczy, bo na wystawie widzę same... hm... przedmioty. Niemniej interesowałyby mnie eliksiry, które pozwolą mi nie myśleć przez jakiś czas.
Miał nadzieję, że dziewczyna rozumie, o jaki rodzaj eliksirów mu chodziło i że niekoniecznie o takie, jakie można dostać od uzdrowicieli.
_________________
 
   Podziel się na:  
Karen Dearborn
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-10, 23:32   

Nie spuszczała z niego wzroku, kiedy z zaciekawieniem rozglądał się dookoła; uważnie śledziła każdy jego gest, każde, choćby najmniejsze, drgnienie. Kiedy człowiek mieszkał na Nokturnie i pracował z takim towarem ponadprzeciętna ostrożność wchodziła mu już w krew.
Nie dziwiła się, że masywna, solidnie wykonana szafa przyciągnęła jego uwagę. Już same finezyjne zdobienia zasługiwały na podziw, musiała to przyznać, jednak wiele ważniejszy był potencjał magiczny, a on, cóż, dopiero on zasługiwał na prawdziwe uwielbienie. Kącik ust Karen drgnął nieznacznie, jednak nie pozwoliła sobie na uśmiech, a przynajmniej nie taki, jaki cisnął jej się na usta.
Wiodła za Aidanem wzrokiem, kiedy zwrócił się w jej kierunku i podszedł do drewnianej, wysłużonej lady. Pokiwała nieznacznie głową na znak, że słucha i od razu zaczęła zastanawiać się nad tym, co mogłoby mu pomóc. Jednak do postawienia diagnozy potrzebowała kilku dodatkowych informacji.
- Przyznaję, że zajmujemy się głównie sprzedażą przedmiotów, dokładniej mówiąc czarnoksięskich artefaktów - zaczęła spokojnie, przyznała mu rację. Nie przybrała przepraszającego tonu głosu, wszak bez większego problemu mogła mu pomóc. Nie zmieniało to jednak faktu, że jej rozmówca nieco zbłądził. Borgin i Burkes nie zajmowali się handlem eliksirami, ba, było im do tego daleko, dlatego w każdej innej sytuacji zostałby odesłany z kwitkiem. Szczęście w nieszczęściu polegało na tym, że przypadkiem trafił na nią.
- Jednak mogę pomóc. Znam się na tym i za odpowiednią opłatą uwarzę co trzeba. - W jej głosie nie pobrzmiewała nawet nuta skromności. Była pewna swych możliwości i bez cienia wątpliwości oferowała swe usługi, nadal uśmiechając się uprzejmie. Wodziła wzrokiem po jego twarzy, próbując samodzielnie dojść do pewnych wniosków.
Trafił tu trochę przez przypadek, nie wiedział czym się zajmują, co to za lokal, jednak postanowił wejść i zapytać. Pilnie potrzebował tego eliksiru, dlatego podejrzewała, że przyczyna dla której chciał nie myśleć musiała być poważna.
- Mówimy o czymś mocniejszym od przeciętnego eliksiru uspokajającego, co pozwoli na wywiązywanie się z obowiązków i zachowanie trzeźwości umysłu, a jednocześnie przyniesie ulgę, czy o czymś, co pozwoli nie myśleć, całkiem nie myśleć i odrzucić zbędne emocje?
 
   Podziel się na:  
Aidan Crowley



-

poszukiwany?

26

czysta

kawaler







749

Różdżka, przechwycenie sowy x3, eliksir wielosokowy x3, Felix Felicis x1, niewidzialny atrament, omnikulary

Wysłany: 2014-11-11, 15:51   
   Multikonta: Alchemik, Dalien, Crouch sr., Tim


Aidan nie potrzebował żadnej fałszywej skromności, nawet lepiej, że dziewczyna znała się na rzeczy i wiedziała o tym - przynajmniej będzie pewność co do jakości towaru. On z kolei na eliksirach nie znał się zupełnie, więc polegał w tej materii całkowicie na innych.
Uśmiechnął się połową ust, mrużąc oczy, kiedy usłyszał, że przygotuje mu eliksir i kiwnął głową na znak, że opłatą się nie trzeba przejmować, zapłaci, jak najbardziej.
Owszem, trafił tu trochę przez przypadek, bo rzadko bywał akurat na Nokturnie. Mimo, że był Śmierciożercą - prawie - i należał do rodziny o takich, a nie innych poglądach, to jednak tutaj się raczej nie zapuszczał, tylko jeśli czegoś potrzebował.
- Hm - zastanowił się nad pytaniem dziewczyny, wbijając wzrok w ladę i potrząsając nerwowo ręką - Myślę, że przydałoby mi się jedno i drugie - spojrzał znów na sprzedawczynię i uśmiechnął się rozbrajająco - O ile to, co pozwoliłoby mi odpłynąć, nie sprawiłoby, że leżałbym nieprzytomny przez tydzień.
_________________
 
   Podziel się na:  
Karen Dearborn
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-12, 00:34   

Cieszyła się, że nie stwarzał problemów, nie obruszał się na jej ton czy sposób załatwiania interesów. Co prawda nie od wczoraj zajmowała się handlem miksturami, jednak podejście do klienta nigdy nie było jej mocną stroną. Daleko jej było do wiecznie uśmiechniętych, wiecznie uprzejmych sprzedawczyń, które zrobiłyby wszystko, byleby przyciągnąć nowych klientów. Wszak wierzyła, że jej kompetencje są dużo ważniejsze niż uśmiech czy piękne słówka.
Pokiwała głową na znak, że rozumie i bezwiednie poprawiła opadający na twarz kosmyk włosów. Nie miała problemu z dobraniem odpowiedniego dekoktu - wojna robiła swoje i nie był to pierwszy przypadek, kiedy ktoś potrzebował przestać myśleć. Choć specjalizowała się w innych eliksirach, z biegiem czasu udało jej się dopracować proporcje ingrediencji i sposób przygotowania mikstur uspokajających tak, by działały jak najskuteczniej przy jednoczesnym zminimalizowaniu możliwych skutków ubocznych.
- Zaręczam, że obędzie się bez tygodniowej przerwy. - Pozwoliła sobie na przelotny uśmiech. Bawiło ją, że niektóre z podawanych przez niekompetentnych alchemików mikstur naprawdę mogły mieć takie działanie. - Rozumiem, że zależy ci na czasie, jednak nie posiadam żadnych nadprogramowych porcji eliksiru, muszę go dopiero uwarzyć, dlatego najprędzej otrzymasz go wieczorem. Mogę przesłać go sową, jednak do tego musiałabym poznać twoje imię i nazwisko. - Zawiesiła na chwilę głos, badawczo zerkając na twarz rozmówcy; w dzisiejszych czasach ludzie byli szczególnie ostrożni w kwestii prywatności. I jakoś im się nie dziwiła. - Mogę go również dostarczyć do rąk własnych lub umówić się z tobą gdzieś tutaj, na Nokturnie. Decyzję pozostawiam tobie.
 
   Podziel się na:  
Aidan Crowley



-

poszukiwany?

26

czysta

kawaler







749

Różdżka, przechwycenie sowy x3, eliksir wielosokowy x3, Felix Felicis x1, niewidzialny atrament, omnikulary

Wysłany: 2014-11-12, 19:12   
   Multikonta: Alchemik, Dalien, Crouch sr., Tim


Uśmiechnął się i kiwnął głową słysząc, że nie padnie na tydzień. Owszem, sam wiedział, że takie rzeczy się zdarzały, kilka razy nawet sam korzystał z podobnych miksturek, ale teraz nie mógł sobie na to pozwolić. Wtedy jeszcze nie był śmierciożercą, nie musiał być cały czas "na chodzie" i gotów stawić się u Czarnego Pana, więc po prostu eksperymentował. Teraz potrzebował się po prostu wyciszyć.
- W porządku, rozumiem i nie spodziewałem się niczego natychmiast.
Skrzywił się jednak słysząc, że dziewczyna chciała poznać jego nazwisko, a zapewne również je sobie zapisać. Pracownik Ministerstwa raczej nie powinien zostawiać po sobie śladów na Nokturnie, chociaż "ci dobrzy" i tak rzadko się tu zapuszczali. Lepiej jednak dmuchać na zimne.
- Zgłoszę się osobiście. O której i gdzie mam przyjść? Może tutaj, do sklepu?
Zaskoczyło go trochę, że dziewczyna mówi do niego na "ty". Nie bardzo mu się to spodobało był wyczulony na punkcie swojego wyglądu i tego, że ludzie często go lekceważyli z tego powodu.
- Nie jestem smarkaczem, ja tylko tak wyglądam - mruknął, bębniąc palcami w ladę. Po chwili jednak uśmiechnął się wymuszenie, chcąc w ten sposób pokazać,że nie zamierza robić awantury, tylko po prostu zwraca uwagę że nie jest dzieckiem, jak zapewne sprzedawczyni mogła sobie wyobrażać.
_________________
 
   Podziel się na:  
Karen Dearborn
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-13, 15:01   

Grymas przelotnie wykrzywiający jego usta nie umknął jej uwadze. Tak jak myślała, wolał nie podawać swoich danych osobowych. Nawet stali klienci rzadko decydowali się na taką formę przekazywania towaru, jednak uznała, że lepiej poinformować go o wszystkich możliwościach. Wszak jej nie robiło większej różnicy, czy wyśle mu towar sową, czy umówi się z nim gdzieś na Nokturnie.
Zastanowiła się krótko nad odpowiedzią. Zmarszczyła lekko brwi i zaczęła mówić:
- Sklep będzie już zamknięty. - Nie musiała wtajemniczać go w szczegóły; tak czy wspak nie powinni się tutaj kręcić tego wieczoru. - Moglibyśmy się umówić w The Spiny Serpent, jednak odnoszę wrażenie, że towarzystwo tamtejszej klienteli mogłoby cię dodatkowo zaniepokoić, dlatego... - Machnęła krótko różdżką, by przywołać do siebie zwitek papieru oraz kałamarz i pióro. Następnie zapisała nań kilka słów i podała rozmówcy. - Dlatego przyjdź pod ten adres. Myślę, że koło dziesiątej twoje zamówienie będzie gotowe.
Znów ulokowała wzrok na jego twarzy, chcąc zaobserwować reakcję. Uniosła do góry brew, kiedy usłyszała ostatnie mruknięcie. Z początku nie wiedziała jak zareagować. Nie zastanawiała się nad tym ile jej rozmówca ma lat - nawet gdyby był niepełnoletni, nie stanowiłoby to dla niej żadnej przeszkody. Dopóki, oczywiście, byłby jej w stanie zapłacić. Czuła się zbita z pantałyku. Po chwili przemówiła:
- Kojarzę cię ze szkoły. Wiem, że ukończyłeś Hogwart już jakiś czas temu. - Miała nadzieję, że w ten sposób go trochę udobrucha. Prawie dobili targu i głupio byłoby to zaprzepaścić. Odpowiedziała uprzejmym uśmiechem.
 
   Podziel się na:  
Aidan Crowley



-

poszukiwany?

26

czysta

kawaler







749

Różdżka, przechwycenie sowy x3, eliksir wielosokowy x3, Felix Felicis x1, niewidzialny atrament, omnikulary

Wysłany: 2014-11-14, 18:50   
   Multikonta: Alchemik, Dalien, Crouch sr., Tim


Oczywiście, że lepiej być poinformowanym o wszystkich możliwościach, a to, że jemu któraś nie odpowiadała, to inna sprawa. Natomiast żadnych szczegółów zamknięcie sklepu nie musiał i nie chciał poznawać - o tej porze ma prawo być zamknięty i koniec.
Uśmiechnął się na stwierdzenie, że mogłoby mu nie odpowiadać towarzystwo w The Spiny Serpent. Wyobrażał sobie, jakie musi być: ponure, zakapturzone mordy, każdy gapiący się w swój kufel, ciemne typy...
- Dlaczego miałoby mnie zaniepokoić? Ja się nie boję. To nie dlatego potrzebuję eliksiru - mrugnął do sprzedawczyni. Taka też była prawda - nie ze strachu chciał się odurzyć, tylko... chyba z bólu, choć trudno jednoznacznie określić to, co teraz czuł.
Zerknął na pergamin, który grzecznie przyleciał do rąk czarownicy i przyjrzał się wypisanemu tam po chwili adresowi.
- Dobrze - kiwnął głową - Mam zapukać trzy razy i huknąć jak sowa?
Powiedział to z całkowicie poważną miną, ale za chwilę nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Sam nie wiedział, dlaczego przyszło mu do głowy coś takiego, ale jakoś się nasunęło. Za chwilę jednak ten uśmiech spełzł mu z twarzy, zastąpiony zaskoczeniem. No, właściwie, to nie takie dziwne, że dziewczyna pamiętała go ze szkoły - wyglądała, jakby była mniej więcej w jego wieku - ale on jej zupełnie nie kojarzył.
- Wybacz, ale ja ciebie nie pamiętam. Możesz mi przypomnieć...? - powiedział niepewnie.
_________________
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo






Grafikę na forum wykonała Seba pod okiem Daliena. Jej elementy zostały znalezione w internecie. Styl jest dziełem Curly, a kody zostały stworzone przez administrację, przy pomocy niektórych znalezionych w odmętach internetu. Nie kopiuj, zapytaj.