Nobody can save you now... Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Gabinet Caroline Abbott
Autor Wiadomość
William Bagman



the kindest hearts have felt the most pain.

Dziennikarz

40

półkrwi

rozwodnik







230

Różdżka, eliksir wielosokowy x1

Wysłany: 2015-12-11, 23:39   
   Multikonta: A. Carrow, L. Jones, D. Fawley


Ten dzień był taki piękny, taki majowy. Ptaszki ćwierkały, kwiatki kwitły, było zielono, sielsko i wesoło. No oczywiście do momentu, w którym Caroline nie przypomniała o swoim istnieniu. Merlinie, na sam widok jej sowy różdżka mu się sama pchała w ręce a na usta cisnęła avada. Napisał już wszystko co miał do napisania dla Proroka, więc odwalał sobie prywatę, pisząc artykuł dla Tygodnika Szukającego, a wtedy pojawił się ptasior od Caroline z listem. Jęknął niezadowolony i podniósł się z miejsca, po czym poszedł do gabinetu jaśnie oświeconej. Zastukał leniwie w drzwi, a kiedy usłyszał pozwolenie wszedł do środka, gdzie zobaczył Caroline i jakiegoś mężczyznę, nie zwrócił na niego większej uwagi chwilowo, jedynie przeniósł wzrok na boginię tego bajzlu.
- Witam, czy chciała Pani coś ode mnie?
Powiedziałby Dzień dobry, no ale kogo on próbowałby tym oszukać, przecież ten dzień był dobry do momentu aż nie zobaczył sowy od Caroline. Mogłoby się wydawać pozornie, że William odnosi się z wielkim szacunkiem do swojej pracodawczyni, jednak widać było po uśmiechu, że pod tą otoczką była ukryta kpina, nie kamuflował się z tym szczególnie mocno.
_________________
Here comes the danger up in this club when we get started man we ain't gonna stop. We gonna turn it up till it gets too hot. This is your last warning and courtesy call. There's a rumble in the floor so get prepared for war. When it hits it'll knock you to the ground and it shakes up everything around but survival is a must. So will you stand with us?

(c) acidbrain
 
   Podziel się na:  
Caroline Abbott



"Never Say Never"

Właściciekla Proroka Codziennego

38

Czysta

zamężna







110

Różdżka

Wysłany: 2015-12-12, 00:13   

Nie musieli dość długo czekać, bo kiedy miała odpowiedzieć na pytanie młodego mężczyzny pojawił się Bagman. Od razu zauważyła, że mężczyzna nie miał ochoty tutaj przyjść. W sumie mu się nie dziwiła. Ale miała ochotę mu zrobić z lekka na złość.
-Drogi Williamie to jest pan Pitts, który od dzisiaj zacznie u nas staż - uśmiechnęła się do młodego człowieka. Wiedziała doskonale, że Bagman nie miał chęci niańczyć jakiegoś dzieciaka. Ale co on na to może. Rozkaz to rozkaz.
-Mam nadzieję, że zajmiesz się nim doskonale -spojrzała na Pitts'a -Moja odpowiedź brzmi Tak wobec stażu. Ale za pewnie już to zauważyłeś. -uśmiechała się coraz bardziej. Jednak to nie było z zachwytu, a z tego, że może dopiec pracownikowi, który ostatnimi czasy zachodzi za jej plecy.
-Jeżeli pan Bagman nie będzie wykonywał swych obowiązków tak jak powinien. Czy też będzie ci ubliżał albo próbował manipulować Tobą proszę byś od razu mi to zgłaszał. W końcu wysoka kwalifikacja najbardziej ceni się u mnie w firmie. -powiedziała ze uśmiechem do stażysty, a po chwili złośliwy wyraz twarzy powędrował do Williama.
 
   Podziel się na:  
Brendan Pitts



Brak

Magiczna Manażeria

26

Mugolska

Kawaler







70

Różdżka,

Wysłany: 2015-12-12, 00:29   
   Multikonta: Sebastian


Kiedy do pomieszczenia wszedł nieznany mu mężczyzna, ale to jeszcze sprawiający wrażenie dość... poważnego i wielkiego, aż się bał kim on jest! Słysząc zaraz słowa Pani Abbott, niemal odczuł ulgę na sercu. Został przyjęty na staż! Tylko, że niepokoiło go to, komu mu przydzieliła jako "mentora". Mężczyzna zwący się Bagman, na przyjaznego mu nie wyglądał.
- Dziękuję.
Musiał jej podziękować. Że pozwoliła mu spróbować swoich sił w tej redakcji. Jeżeli się nie wykaże, to trudno. Spróbuje szukać czegoś jeszcze innego.
- Oczywiście.
Dodał w odpowiedzi na jej tak zwane prośby, gdyby czasem szanowny pan Bagman zrobił albo nie coś, z czego ona mu właśnie wymieniła. Może ten mężczyzna tylko z wyglądu sprawiał wrażenie przerażającego? Wewnętrznie może jest dość miłym panem, który chętnie pomoże nowicjuszom?
 
   Podziel się na:  
William Bagman



the kindest hearts have felt the most pain.

Dziennikarz

40

półkrwi

rozwodnik







230

Różdżka, eliksir wielosokowy x1

Wysłany: 2015-12-12, 00:43   
   Multikonta: A. Carrow, L. Jones, D. Fawley


Oho.. stażysta. William już miał westchnąć ciężko na taką wiadomość, jednak z lekkim opóźnieniem dotarło do niego nazwisko stażysty. Pitts. Oczy Willa zaświeciły się lekko, tak jak oczy dziecka, które dostało coś super pod choinkę. Cóż, próba dopieczenia Bagmanowi się nie powiodła, chętnie przyjmie pod swoje skrzydła jakąś rodzinkę Rosemary. Nie wiedział kim on dla niej był, no ale na pewno kimś, a to oznacza znajomości. Znajomości w biurze aurorskim wróżą dobrą karierę.
- Oczywiście pani Abbott, w końcu musi pani przyjmować stażystów, by mieć jakichkolwiek dziennikarzy w Proroku, jak już wszyscy odejdą, bo z nie będą z Panią wytrzymywali.
Powiedział wprost, nie kryjąc przed nowym relacji jakie są między nim, a Caroline. Uśmiechnął się lekko do swojej szefowej, słysząc o kwalifikacjach, pokręcił głową, nie odwracając wzroku od swojej najukochańszej pracodawczyni.
- Naprawdę? To co Pani jeszcze robi na tym stanowisku?
Nie no, hipokryzja. Wymaga od innych wysokich klasyfikacji, a gdyby nie jej matka jako poprzednia szefowa, to Caroline nie dostałaby się nawet na staż w tej gazecie. William w przeciwieństwie do Caroline mógł się pochwalić jakimikolwiek osiągnięciami w dziennikarstwie... a Caroline w ogóle napisała kiedykolwiek jakiś artykuł? Czy wszystko za nią robiła jej matka? Spojrzał na Pittsa i uśmiechnął się lekko.
- Chodź, oprowadzę cię po redakcji i pokażę ci co i jak. Chyba, że pani Abbott ma jeszcze coś do dodania?
Wrócił wzrokiem do Caroline.
_________________
Here comes the danger up in this club when we get started man we ain't gonna stop. We gonna turn it up till it gets too hot. This is your last warning and courtesy call. There's a rumble in the floor so get prepared for war. When it hits it'll knock you to the ground and it shakes up everything around but survival is a must. So will you stand with us?

(c) acidbrain
 
   Podziel się na:  
Caroline Abbott



"Never Say Never"

Właściciekla Proroka Codziennego

38

Czysta

zamężna







110

Różdżka

Wysłany: 2015-12-14, 21:36   

Od razu wyczuła sarkazm w jego głosie. Boże jak ona miała dość tego człowieka. Najchętniej by go zwolniła. Ale wiedziała, że nie może. W końcu dzięki Bagmanowi prorok tętni życiem. Westchnęła głośno i rozczarowana podejściem Williama do sprawy spojrzała na młodzieńca.
-Witamy w Proroku Codziennym panie Pitts - uśmiechnęła się lekko i pokręciła oczami.
-Wydaje mi się Williamie, że nie mam nic więcej Ci do powiedzenia. - powiedziała w sumie szczerze. Nie miała pojęcia co ma mu powiedzieć. W końcu był on jedyną osobą, która umiała ją wyprowadzić z równowagi i sprawić, że nie ma żadnych argumentów do danej sytuacji.
-Możesz go oprowadzić. Ale tuż po tym proszę by znów się u mnie zjawił. Potrzebuję parę podpisów jak i więcej dokumentów. -powiedziała stanowczym głosem i wyciągnęła z powrotem swe papiery na blat stołu.
 
   Podziel się na:  
Brendan Pitts



Brak

Magiczna Manażeria

26

Mugolska

Kawaler







70

Różdżka,

Wysłany: 2015-12-14, 23:15   
   Multikonta: Sebastian


W tej chwili, słuchając wymiany zdań między szefową a jej pracownikiem, nie da się ukryć, że oboje go zaskoczyli. Przynajmniej poznawał ludzi tutaj pracujących. Został przyjęty, to było najważniejsze. Tylko jak on się odnajdzie w takim towarzystwie? Oby nie wyszedł na ofiarę ich wspólnej zawodowej gry docinek. W sumie, zobaczy się do będzie.
Wstał ze swojego miejsca, zabierając swój plecak, który narzucił na ramię. O dodatkowych dokumentach to nie wiedział. Sądził, że dał jej wszystko co trzeba. Może o czymś zapomniał? Dowie się o tym później.
- Wrócę do Pani, jeżeli jest taka konieczność.
Powiedział spokojnie i spojrzał na Bagmana, czekając na to, aż go oprowadzi po całej redakcji, by wiedzieć co gdzie i jak tutaj funkcjonować. Z drugiej strony, będzie miał ciekawe przeżycie w tym miejscu.
 
   Podziel się na:  
William Bagman



the kindest hearts have felt the most pain.

Dziennikarz

40

półkrwi

rozwodnik







230

Różdżka, eliksir wielosokowy x1

Wysłany: 2015-12-15, 00:19   
   Multikonta: A. Carrow, L. Jones, D. Fawley


Fakt wyprowadzenia Caroline z równowagi trochę poprawił mu ten dzień, który stał się dość kiepski przez fakt samego przebywania w tym gabinecie, no ale cóż, trudno. Przynajmniej zirytował ją swoją obecnością, dobre i tyle. Słysząc słowa Caroline, uśmiechnął się do niej uroczo na pożegnanie, oczywiście złośliwie, no a później wrócił wzrokiem do Pittsa i skinął głową w stronę drzwi, sugerując by już opuścili ten przedsionek piekła, gdzie córa szatana spisuje dusze na straty. Obaj opuścili gabinet szefowej redakcji i jakąkolwiek rozmowę William nawiązał z Brendanem dopiero z dala od wrót piekielnych.

/zt x2.
_________________
Here comes the danger up in this club when we get started man we ain't gonna stop. We gonna turn it up till it gets too hot. This is your last warning and courtesy call. There's a rumble in the floor so get prepared for war. When it hits it'll knock you to the ground and it shakes up everything around but survival is a must. So will you stand with us?

(c) acidbrain
 
   Podziel się na:  
Leonie Benet



The only way to get rid of a temptation is to yield to it.

Pracownik w Proroku Codziennym

23

Czysta

Wolna, bo uciekła od narzeczonego







75

Różdżka

Wysłany: 2016-01-17, 21:23   
   Mów mi: Klara/Kath
   Multikonta: -


/24 maja


Nie codziennie Leonie była wzywana do gabinetu szefowej. W końcu wykonywała, a wręcz zawalała swoje sprawy codzienne aby wykonać wszystko o co tylko poprosiła ją Caroline. Nawet częste widywanie Andreja w jego własnym domu było dla niej teraz świętem. Cały czas zamknięta od powrotu z pracy w swoim pokoju nie miała okazji aby z nim porozmawiać. Musiała w końcu to zmienić. I miała zamiar zrobić to przy tej okazji. Nie chciała dłużej być zawalona masą papierów, chciała w końcu mieć też własne życie.
Poprawiając swoją chabrową sukienkę do kolan jak i obciągając w dół swój czarny żakiet stanęła przed drzwiami na których wisiała tabliczka:

Caroline Abbot


Wziąwszy trzy głębokie wdechy zapukała do drewnianych drzwi dwa razy. Słysząc Proszę weszła pewnie do środka z uniesioną głową. Nie chciała aby jej szefowa zauważyła jak bardzo się denerwowała. A może zrobiła coś nie tak i teraz zostanie wyrzucona z pracy?
- Dzień dobry . Chciała mnie Pani widzieć.
 
 
   Podziel się na:  
Caroline Abbott



"Never Say Never"

Właściciekla Proroka Codziennego

38

Czysta

zamężna







110

Różdżka

Wysłany: 2016-01-17, 22:03   

Caroline od rana siedziała przed papierami. Tak znów. Miała już po woli dość, bo nawet o normalnej godzinie nie mogła wrócić do domu by w spokoju zjeść kolację z mężem. Dość często myślała by zatrudnić asystentka. Ale niestety nie umiała znaleźć sobie odpowiedniego kandydata na to stanowisko. Myślała już nawet czasami o Bagmanie. W końcu jej matka go tak wychwalała. Ale ona jakoś za nim nie przepadała. W końcu on traktował ją z góry. Wydawało jej się również, że jej nie szanuje, bo znikąd dostała stanowisko Dyrektora. Ale w końcu nie było jej winą, że jej matka zmarła.
Nagle jej rozmyślenia przerwało pukanie do drwi. Odruchowo powiedziała proszę. Podniosła głowę i zauważyła postać panny Benet. Od razu uśmiechnęła się od ucha do ucha. Tak właśnie Dyrektorka Caroline Abbott się uśmiechnęła i to jeszcze nie było wymuszone, a szczere.
-Proszę usiądź - powiedziała od razu - wezwałam Cię, bo musimy poważnie porozmawiać - powiedziała to dość oschle. Jednak miała nadzieję, że nie przeraziła tym dziewczyny.
-Chodzi o to, że poszukuję asystentki - zaczęła mówić prosto z mostu - od razu pomyślałam o Tobie. Jesteś porządną młodą kobietą. Robisz wszystko doskonale co trzeba - uśmiechnęła się ponownie - Szczerze mówiąc przypominasz mnie za młodu - zaśmiała się - Ale to nie o tym teraz mówimy. -jej uśmiech stawał ie coraz szerszy. -Gdzie moje maniery. Chcesz może Kawy Herbaty? Wody?
 
   Podziel się na:  
Leonie Benet



The only way to get rid of a temptation is to yield to it.

Pracownik w Proroku Codziennym

23

Czysta

Wolna, bo uciekła od narzeczonego







75

Różdżka

Wysłany: 2016-01-18, 13:45   
   Mów mi: Klara/Kath
   Multikonta: -


Zszokowana widokiem swojej szefowej nie wiedziała jak ma się zachować. Nie codziennym widokiem był uśmiech na twarzy Caroline. I w sumie mogłaby przypuszczać, iż jest wymuszony, jednak coś jej podpowiadało, że wcale tak nie jest. I to jeszcze bardziej ją zaczęło zastanawiać jak i z lekka niepokoić.
Podeszła do wolnego fotela z lewej strony biurka szefowej i usiadła zakładając nogę na nogę. Sam ton jakim mówiła do niej Caroline niepokoił ją jeszcze bardziej. Czyżbym zrobiła coś źle i teraz miała zamiar mnie wywalić? A może ktoś nagadał na mnie lub doniósł ale... Niby co mógłby jej donieść? Przecież nie robię nic złego.
Wystraszona, jednak z uniesioną głową, przełknęła gulę która utworzyła się w jej gardle.
- Zapewniam Panią, iż sumiennie wywiązuję się z każdego powierzonego mi zadania. - czuła potrzebę bronienia się choć tak naprawdę nie wiedziała po co ją wezwana. Kolejne słowa szefowej jednak rozwiały jakiekolwiek jej wątpliwości jak i przypuszczenia. Asystentka! Jedno słowo, a krążyło w jej głowie przez długi czas.
- poprosiłabym wody. - nadal będąc w szoku nie miała pojęcia co mogła by powiedzieć. Opierając się o fotel pokręciła głowa i z niedowierzającą miną w to co przed chwilą usłyszała spojrzała na swoją szefową. - Z pewnością jest wiele osób bardziej doświadczonych i z większym stażem niż ja. Oczywiście to dla mnie naprawdę znakomita okazja, jednak... Nie wiem czy poradziłabym sobie. To duża odpowiedzialność.
 
 
   Podziel się na:  
Caroline Abbott



"Never Say Never"

Właściciekla Proroka Codziennego

38

Czysta

zamężna







110

Różdżka

Wysłany: 2016-04-10, 16:16   

Nie ukrywając podejście panny Benet rozbawiła Car. W końcu nie codziennie widzi takie przerażenie w oczach swego pracownika. Owszem sama uważała, że jest za młoda. Ale widzi w niej potencjał i doskonale wie, że poradzi obie na tym stanowisku.
-Och, dziecko. Przecież nic nie zrobiłaś źle - zaśmiała się. A gdy dziewczyna poprosiła o wodę Caroline pstryknęła palcami i przed jej przyszłą asystentką pojawiła się napełniona szklanka.
-Moja droga jestem pewna, że bez wątpienia poradziłabyś sobie z tym stanowiskiem - spojrzała na młodą czarownicę - Sama w młodym wieku objęłam swoje stanowisko, a jednak daje sobie radę bez żadnego problemu - powiedzmy.. jej myśli były w sumie prawdziwe. Nie radziła sobie czasami zbyt dobrze ale chciała tego nie pokazywać. Rozumiała, niektórych pracowników w końcu byli oburzeni, że ktoś w takim wieku przejął nad nimi "władzę". Ale czy ona się o to prosiła? Nie. Ale kto nie skorzystał by z takiej okazji? Chyba jedynie głupiec.
-Więc mam nadzieję, że się zgodzisz. Oczywiście dam Ci trochę czasu. Do przyszłego piątku? - zapytała po czym spojrzała na jej towarzyszkę.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo






Grafikę na forum wykonała Seba pod okiem Daliena. Jej elementy zostały znalezione w internecie. Styl jest dziełem Curly, a kody zostały stworzone przez administrację, przy pomocy niektórych znalezionych w odmętach internetu. Nie kopiuj, zapytaj.