Nobody can save you now... Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Amelia Benet



Żyj chwilą, bo jutra może zabraknąć.

Uzdrowiciel w Świętym mungu

25

pół krwi

wolna







70

Różdżka

Wysłany: 2015-12-15, 11:43   Salon
   Multikonta: Caroline A.


 
   Podziel się na:  
Amelia Benet



Żyj chwilą, bo jutra może zabraknąć.

Uzdrowiciel w Świętym mungu

25

pół krwi

wolna







70

Różdżka

Wysłany: 2016-01-06, 17:51   
   Multikonta: Caroline A.


/ Dzień po spotkaniu z Dylanem i Nathanielem /

Nie spała pół nocy przez wydarzenia, które wydarzyły się poprzedniego dnia jak i wieczora. Jednak nie teraz o tym. Wstała dosyć wcześnie, bo o siódmej rano. Na początku zabrała się za sprzątanie mieszkania. W końcu sporo czasu jej tutaj nie było. Więc kurz zdążył wszystko opanować. A gdy już uporała się z brudem popędziła na targ by kupić najpotrzebniejsze rzeczy do przygotowania obiadu. Gdy wróciła bez zastanowienia zabrała się za niego. Na początku zrobiła kurczaka, który wylądował po chwili w piekarniku, zupę z grzybów też bez problemu zrobiła Jednak ona zajęła jej trochę dużo czasu bo za pierwszym razem ją przypaliła. Zrobiła również deser, którym był sernik z truskawkami, posypany czekoladą. Gdy spojrzała na zegarek wybijała już trzynasta trzydzieści, a za pół godziny mieli się pojawić jej goście. Czym prędzej wyciągnęła z szafy talerze jak i sztuczce i porozkładała je na stole w wielkim salonie. Gdy to zrobiła zostało jej jeszcze z jakieś dziesięć minut więc czym prędzej udała się do łazienki by szybko się odświeżyć i przebrać.
 
   Podziel się na:  
Dylan Carrow



---

Barman w Dziurawym Kotle

25

Czysta

Wolny







205

Różdżka,

Wysłany: 2016-01-06, 20:08   
   Multikonta: Sebastian


/ dzień później po rozmowie z Amelią, popołudnie /

Popołudnie, to była bardziej godzina po pracy. Trzecia, czwarta czy nawet piąta. Dylan uprzedził Amelię już dnia poprzedniego, o której może się zjawić z synem. Pracował na porannej zmianie, więc nie mógł sobie tego dnia pozwolić na wyjście wcześniej. I tak poinformował też swoją szefową i przyjaciółkę o tym, że ma umówione spotkanie, gdyby czasem szukała go. Tak więc, Amelia nie musiała się z niczym spieszyć i mogła na spokojnie wszystko przygotować.
Dylan na sobie miał granatową koszulę w kratkę, czarne spodnie, marynarkę i płaszcz. Nathaniel zaś ubrany był w zielony sweterek, brązowe spodenki i kurtkę letnią. Jak na maj było ciepło, ale wieczorami potrafiło być chłodniej.
Nathaniel nie mógł doczekać się spotkania z mamą. Jak tylko przebywał ze swoim ojcem, ciągle o niej mówił. Tęsknił jak każde małe dziecko. I tak był z niego dumny, że przez ten miesiąc wytrzymał bez niej. Miał jej tyle do opowiadania!
Po godzinie czwartej, obaj panowie opuścili Dziurawego Kotła. Dylan prowadząc syna za rączkę, wstąpił jeszcze do jakiegoś sklepu i kupił wino. Nie wypada przecież wpaść z pustymi rękoma. Po zrobieniu tego małego zakupu, przeniósł się z synem na ciemną uliczkę i teleportował z nim w pobliżu ulicy, na której miała mieszkać panna Benet. Szli spacerkiem aż znaleźli jej dom. Stanęli przed drzwiami i Dylan zapukał. Nathaniel z tej radości aż skakał w miejscu, z bananem na twarzy (czyli szerokim uśmiechem).
 
   Podziel się na:  
Amelia Benet



Żyj chwilą, bo jutra może zabraknąć.

Uzdrowiciel w Świętym mungu

25

pół krwi

wolna







70

Różdżka

Wysłany: 2016-01-07, 01:20   
   Multikonta: Caroline A.


Skończyła się właśnie ubierać i usłyszała pukanie do drzwi. Od razu się uśmiechnęła i zeszła szybko na parter by móc gości wpuścić do środka. Po chwili drzwi wejściowe były już otarte i zobaczyła dwie postaci, którymi byli Dylan i Nathaniel. Od razu ukucnęła by móc przytulić się do syna. Cała uradowana wzięła go w niedźwiedzi uśmiech i pocałowała w czoło. Następnie po woli wstała i chwyciła go za jego drobną rączkę. Oczywiście nie zapomniała o jego ojcu.
-Witaj Dylanie - powiedziała dość cicho i wpuściła ich do środka. Cieszyła się, że nie zawitali u niej prędzej, bo by się z niczym nie wyrobiła. Ściągnęła Nathanielowi jego kurteczkę i pomogła ściągnąć buty po czym zaprowadziła ich obu do salonu, który by dość dużym pomieszczeniem Znajdowały się w nim dwie sofy jak i fotele. A w samym rogu było można zauważyć duży stół, który był nakryty dla trzech osób. Posadziła syna na jednym z krzeseł i kiwnięcie ręki poprosiła Dylana by i on usiadł. Gdy już oboje siedzieli ona udała się szybkim krokiem do kuchni by przynieść pierwsze danie, którym była zupa grzybowa. Miała nadzieję, że będzie im w miarę smakowała.
-Smacznego -powiedziała gdy usiadła do stołu. Spoglądając nerwowo ni to na syna ni to na mężczyznę którego nadal darzyła uczuciem.
 
   Podziel się na:  
Dylan Carrow



---

Barman w Dziurawym Kotle

25

Czysta

Wolny







205

Różdżka,

Wysłany: 2016-01-07, 12:32   
   Multikonta: Sebastian


Kiedy drzwi się otworzyły, oczom Dylana i Nathaniela ukazała się postać Amelii. Mały chłopiec nie wytrzymał i od razu przytulił się do mamy. Cieszył się, że znów jest w jej ramionach. Dylan cierpliwie czekał, aż i na niego Amelia zwróci uwagę. W końcu to teraz na dziecku jej zależało, aby spędzić z nim czas. Ale i tak musiało to odbyć się za zgodą Dylana.
- Witaj.
Odpowiedział, kiedy weszli do środka. Podał jej butelkę wina, jako prezent, że zostali tutaj zaproszeni. Rozebrał się ze swojego płaszcza i butów, skoro jego synem zajęła się Amelia i udali zaraz po tym do salonu, gdzie stół był już nakryty. Usiedli we wskazanych miejscach i czekali na gospodynię, która podała im zupę grzybową jako pierwsze danie.
Dylan spróbował jej zupy i musiał przyznać, że nawet dobra była. Może nie idealna, ale zjadliwa.
- Dobre. Umiesz gotować.
Przyznał, a to u matek było też ważne, jeżeli chciały zdrowo wychować swoje dzieci.
Nathaniel także próbował sam jeść, ale że było gorące, to na razie nie jadł. Próbował nawet dmuchać, tak jak uczył go tata.
 
   Podziel się na:  
Amelia Benet



Żyj chwilą, bo jutra może zabraknąć.

Uzdrowiciel w Świętym mungu

25

pół krwi

wolna







70

Różdżka

Wysłany: 2016-01-08, 01:17   
   Multikonta: Caroline A.


Była zdziwiona, że Dylan wręczył jej wino. Ale nie ukrywając od razu się do niego uśmiechnęła tak słodko jak tylko potrafiła. A gdy już zasiedli do stołu nie mogła ściągnąć swej radosnej podkowy z twarzy. Zawsze chciała by tak wyglądały ich obiady. Może raczej chodziło jej o to by tak wyglądała rodzina. Ale jednak mogła w tym momencie sobie tylko o tym wszystkim pomarzyć.
-Dziękuję bardzo -odpowiedziała od razu po "komplemencie" czarodzieja. Jednak po chwili zauważyła, że Nathaniel męczy się z zupą. Cieszyła się, że sam próbuje dmuchać by z lekka ostudzić zupę. Jednak jego starania były na marne. Usiadła więc bliżej niego i zabrała mu łyżkę by sama na nią podmuchać. Więc zaczęła go karmić.A gdy chłopiec zjadł całą zupę zabrała ich talerze i poszła po drugie danie, którym był kurczach z gotowanymi warzywami. Położyła go na środku stołu. Oczywiście pierwszy kawałek dostał najmłodszy w pomieszczeniu. Pokroiła mu mięso w drobne kawałki by nie musiał się sam z tym męczyć. A następnie sama zaczęła jeść danie ze swojego talerza.
-Dziękuję, że przyszliście - uśmiechnęła się - Jak wam minął w ogóle dzień? -zapytała zaciekawiona.
Długo nie było czekać by następny posiłek został zjedzony. Gdy taks się stało ponownie udała się do kuchni wraz z brudne naczyniami. Tym razem z lodówki wyciągnęła swój deser i zaniosła go do salonu. Podała oczywiście Nathanielowi. Jednak tym razem również nałożyła go na talerz Dylana.
-Mam nadzieję, że i to będzie wam smakować. - powiedziała po czym po woli zjada deser. Gdy już wszyscy kończyli zauważyła, że Nath jest zmęczony i zamyka oczka.
-Dylan chyba się nie obrazisz jak za prowadzę Nathaniela do jego... Gdy za prowadzę go do pokoju na małą drzemkę - wiedziała dobrze, że nie będzie miał nic przeciwko. W końcu mieli porozmawiać. A ona sama nie chciała by jej syn tego wszystkiego słuchał.
 
   Podziel się na:  
Dylan Carrow



---

Barman w Dziurawym Kotle

25

Czysta

Wolny







205

Różdżka,

Wysłany: 2016-01-08, 13:47   
   Multikonta: Sebastian


Miał w sobie trochę kultury, a może nawet i więcej, by będąc zaproszonym, nie przychodzić z pustymi rękoma. A odkąd dostał podwyżkę w pracy, mógł teraz pozwolić sobie na zakupienie dla niej takiego prezentu. Nie brał pieniędzy z konta rodziny. Miał tylko to, co zarobił dla siebie. A teraz i na syna.
Trzeba przyznać, że atmosfera przy obiedzie była nieco sztywna. Nie dość, że Nathaniel męczył się z zupą, to jeszcze Dylan miał wrażenie, że Amelii się do czegoś spieszy.
- W porządku. Nathaniel bawił się w pokoju, kiedy ja musiałem pracować.
Krótko. Liczył pewnie na to, że synek zacznie mamie swojej opowiadać, w co się bawił, ale niestety matka po zjedzeniu jednego dania, od razu posprzątała i postawiła drugie danie. I dalej trwała cisza. Nie musiał nawet chłopcu pomagać w krojeniu kurczaka, ponieważ Amelia to zrobiła. Widać, że jeszcze pamiętała jak się dziecko wychowuje. A odkurzaczami chłopcy to raczej nie byli. Dylan swoją porcję drugiego dania zjadł. Nathaniel niestety nie.
- Juz nie chce.
Powiedział mały, kierując wzrok na ojca, a nie na matkę.
- To zostaw. I tak ładnie zjadłeś.
Powiedział Dylan, posyłając małemu lekki uśmiech. Nathaniel teraz nie wiedział czy może zsunąć się z krzesła, czy ma na coś czekać. Amelia znów posprzątała i... postawiła deser. Dylan od raz westchnął.
- Amelio. Przed chwilą zjedliśmy obiad, a Ty nagle stawiasz deser. Muszę Cię przeprosić, ale tego teraz nie zjemy. Mogłabyś chociaż poczęstować nas kawą i herbatą?
Zwrócił jej grzecznie uwagę, posyłając także uśmiech. Chyba się trochę zapomniała, jak to jest przyjmować gości. Miło, że zapewniła im posiłek, ale nie tak szybko. Jakiś odstęp czasowy w jedzeniu być powinien. A Nathaniel jest za mały, by tyle wsuwać. Było po nim widać, że deser go kusi, ale nie zmieści go w swój mały żołądek.
- Będzie chciał, to pójdzie spać. Pokój wskazać możesz, dostanie zabawki i zajmie się sobą.
Powiedział ze spokojem i wstał ze swojego miejsca, biorąc chłopca na ręce. Nie musi ona wszystkiego robić. Przygotuje im herbatę i kawę, a Dylan zapewni czas Nathanielowi. Wtedy będą mogli porozmawiać i to na poważnie.
 
   Podziel się na:  
Amelia Benet



Żyj chwilą, bo jutra może zabraknąć.

Uzdrowiciel w Świętym mungu

25

pół krwi

wolna







70

Różdżka

Wysłany: 2016-01-11, 22:20   
   Multikonta: Caroline A.


Możliwe, że narzuciła zbyt wielkie tępo. Ale dość dawno nie gotowała dla tylu osób? Tak zazwyczaj gotowała tylko dla siebie i Nata. Więc jakaś zupa, ziemniaki czy coś w tym stylu im wystarczało To było dla niej coś nowego. W końcu nie wiedziała ile Dylan może zjeść. Albo po prostu chciała dobrze wypad i zapomniała o dobrych manierach? Pewnie tak.
-Wybacz zupełnie zapomniałam - powiedziała gdy czarodziej wspomniał o czymś ciepłym do picia. Było jej tak głupio. Ale nie mogła już cofnąć czasu.
-To zapytam teraz - powiedziała to tak jakby miała podkulony ogon -Macie może ochotę na kawę czy też herbatkę? -uśmiechnęła się niepewnie do chłopców.

-Mam nadzieję, że będziemy mogli spokojnie porozmawiać - uśmiechnęła się. W końcu miała mu tyle do powiedzenia. CO się z nią tak na prawdę działo, co jej się spotkało wczoraj po ich spotkaniu. Tak bardzo chciała mu wszystko opowiedzieć. Chciała by ją zrozumiał i nie był aż tak zły. Chciała również móc odbudować ich stosunki. Ale doskonale wiedziała, że nie da się tego zrobić w jeden wieczór. No właśnie wieczór. W środku duszy miała również nadzieję, że zostaną na noc. W końcu Dylan będzie mógł pójść swobodnie do pracy, a ona nacieszyłaby się swym synem.
-Smakowało kochanie? -zapytała z szerokim uśmiechem syna. On za to odpowiedział grzecznie. Po czym Dylan zabrał chłopca na ręce. Spojrzała na nich czule. Byli tak bardzo podobni do siebie, aż nie mogła oderwać wzroku. Najchętniej to by ich już nigdy nie wypuściła. Ale doskonale wiedziała, że tak nie może być. Więc szybko ogarnęła swoje myśli i wróciła do rzeczywistości.
-To ja szybko posprzątam, zrobię coś ciepłego do picia i można będzie zacząć rozmawiać -uśmiechnęła się ponownie do czarodzieja i szybko zabrała talerze jak i sztuczce ze stołu.
 
   Podziel się na:  
Dylan Carrow



---

Barman w Dziurawym Kotle

25

Czysta

Wolny







205

Różdżka,

Wysłany: 2016-01-11, 23:01   
   Multikonta: Sebastian


Dylan z grzeczności przypomniał jej o paru zasadach, kiedy przyjmuje się gości. Zauważył, że dostrzegła swój błąd.
- Ja poproszę kawę. Nathanielowi zrób herbatę.
Z tym, jaką herbatę pije jej syn, powinna wiedzieć. Co do kawy Dylana, jaką zrobi, taką on wypije. Nie wybrzydzał i nie podawał z czym. Co ma w swojej kuchni, to z tego mu zrobi. I oczywiście odpowiedział jej na pytanie z uśmiechem. Żeby nie myślała, że wymuszała na Dylanie przyjście tutaj. W końcu i tak musiałby się z nią znów spotkać i poważnie porozmawiać na temat ich "związku", przez które łączy ich dziecko. Co z tym fantem zrobić.
Mając syna na rękach, zauważył jak Amelia się mu przygląda. Spojrzał na nią, wtedy pewnie powodując u niej speszenie? Mógłby się mylić, ale tak odebrał jej nagłą reakcję, jakby wróciła do rzeczywistości.
- Jeżeli się nie pogniewasz, zostawię małego w najbliższym pokoju... Jaki znajdę.
Trochę pomyszkuje w jej mieszkaniu, ale zła chyba nie będzie.
Wyszedł więc z salonu, bawiąc się z synem w zgadywanie, co jest za tymi drzwiami. Raz trafili do łazienki, za drugim razem do jakiejś sypialni. Skoro wyglądała na porządną i poważną, to musiał być pokój gospodyni. Nathaniel zapewne by to pomieszczenie rozpoznał, jeżeli to jest ten dom, w którym mieszkał z mamą. Zaś Dylan o tym pojęcia nie miał. Jak tylko postawił małego na nogi, ten pobiegł do innego pokoju, otwierając drzwi. Dylan poszedł za nim i raczej chyba nie do końca mu się ten widok podobał. Pokój Nathaniela. Cóż, jakoś to przetrawi, ale przynajmniej mały będzie na chwilę czymś zajęty.
- Nathaniel...
Powiedział, kucając przy chłopcu.
- Tata pójdzie teraz porozmawiać z mamą, dobrze? Zostań tutaj i się pobaw. Jak będziesz czegoś potrzebował to będziemy w dużym pokoju.
- Dobze. - Zgodził się mały i pobiegł się pobawić. Dylan zostawił go, przymykając drzwi i wrócił do salonu. Zapewne Amelia już czekała z kawą i herbatą. Przy czym, miała czas by ogarnąć naczynia po obiedzie.
- Tutaj mieszkałaś z Nathanielem?
Zapytał kobiety, nawiązując też do tego, że znalazł pokój ich syna.
 
   Podziel się na:  
Amelia Benet



Żyj chwilą, bo jutra może zabraknąć.

Uzdrowiciel w Świętym mungu

25

pół krwi

wolna







70

Różdżka

Wysłany: 2016-01-17, 20:02   
   Multikonta: Caroline A.


-Nie ma sprawy już się zabieram na napoje - uśmiechnęła się i po woli udała do kuchni. Chociaż nie ukrywając co chwilę zerkała na chłopców. Ale za nim doszła do drugiego pomieszczenia usłyszała, że oznajmił iż zaprowadzi Nathaniela do jednego z pokoi. Kiwnęła tylko głową i zajęła się przyrządzaniem kawy jak i herbatki. Da siebie zrobiła podwójną czarną kawę a dla Dylana słabsza posłodziła dwie łyżeczki i zaniosła do salonu. Położyła na stoliku bliżej kominka i usiadła na sofie i wyczekiwała na mężczyznę.
Nagle usłyszała głos, który wydobywał się tuż zza jej pleców Jednak się nie odwracała i z cierpliwością czekała aż Dylan pojawi się bliżej niej. Ale to nie oznaczało, że nie mogła odpowiedzieć na jego pytanie.
-Owszem. A dlaczego pytasz? - była zaskoczona tym pytaniem Czyżby coś mu się w mieszkaniu nie podobało? A może uważał je za nie odpowiednie dla jego syna? Sama nie wiedziała. Ale z cierpliwością czekała na jego odpowiedź. A gdy już to zrobił i znajdował się w zasięgu jej wzroku zaczęła mówić.
-Więc nie chce Cię zanudzać ani trzymać tu nie wiadomo ile, to zacznę od samego początku. -powiedziała po czym wzięła głęboki wdech i zaczęła kontynuować - Gdy wróciłam. Gdy dowiedziałeś się, że masz syna myślałam, że dogadamy się wobec jego wychowywania. Nie umiałam Ci o tym prędzej powiedzieć. Za co Cię przepraszam. Ale bałam się. Sama nie wiem czego ale odczuwałam to uczucie za każdym razem gdy chciałam coś zrobić z tą sytuacją. No ale w sumie nie jesteś tu po to by wysłuchiwać mojego marudzenia i użalania się. -uśmiechnęła się lekko - Zniknęłam, bo zostałam porwana. Ale o tym już CI mówiłam. Nie chciała by tak się stało, bo chciałam odbudować nasze relację by to było dobre dla naszego syna. Ale stało się. Zwolennicy sam wiesz kogo porwali mnie i torturowali -na samą myśl zabolały ją blizny, które powstały na plecach - Nigdy nie sądziłam, że będę skazana na takie cierpienia przez własną rodzinę. Nie mam pojęcia co moi dziadkowie przeskrobali ale.. Nie chce ich znać. To nie są moje sprawy. Nie chce nawet w to się mieszać. Najgorsze było to gdy mówili, że znajdą Ciebie i Nathaniela i zrobią krzywdę jeżeli nie dowiedzą się o położeniu mojej rodziny. Nie umiałam nic zrobić. Byłam bezradna - gdy to mówiła w jej oczach pojawiały się łzy, a jej oczy były skierowane w ogień, który rozchodził się w kominku -Aż pewnego dnia znalazłam się na peronie. Nie miałam pojęcia co tam robię. Ale po dłuższy zastanowieniu musieli potraktować mnie zaklęciem wymazującym pamięć z ostatnich godzin. -otarła lekko swe oczy i od razu podciągnęła kolana tuż pod swoją pierś. Chciała o tym zapomnieć. Chciała by już nigdy ją takie coś nie spotkało.
 
   Podziel się na:  
Dylan Carrow



---

Barman w Dziurawym Kotle

25

Czysta

Wolny







205

Różdżka,

Wysłany: 2016-01-17, 21:27   
   Multikonta: Sebastian


Zwyczajnie Dylan nie słodził kawy, ale jeżeli to zrobiła Amelia, to jakoś ją przełknie. Raz mu nie zaszkodzi, choć nawet mieszać jej nie musi. No ale o tym jeszcze nie wiedział. Zajął się synkiem, kiedy Amelia sprzątała i przygotowywała im napoje. Po czym wrócił, zadając jej podstawowe pytanie. Otrzymał odpowiedź i zajął wolne miejsce na kanapie.
- Tak po prostu. Pierwszy raz tu jestem, a Nathaniel znalazł swój pokój.
Nie powinno ją to dziwić. Dopiero od ponad miesiąca Dylan jest ojcem i nadal przestawia się z tą myślą. Trzeba jednak przyznać, że nie szło mu to źle i dawał jakoś radę. Mieszkanie Amelii, jak zdążył zauważyć, spełniało odpowiednie kryteria, by mały chłopiec mógł się rozwijać. To nie to samo, co pokój w Dziurawym Kotle. Nie lubił takich rozwiązań, jakie przychodziło mu na myśl. Ale widocznie będzie musiał postąpić podobnie jak jego kuzyn... Alistair.
- Jeżeli dasz mi szczegółowe informacje na temat swoich dziadków, to załatwię sprawę by dali Ci spokój. Mam kogoś, kto mógłby ten problem rozwiązać.
Nie przyzna się przecież, że te znajomości sięgają kręgu Śmierciożerców. Z wyrażaniem się o Czarnym Panu w obecności innych osób, też musi uważać.
- Jeżeli chodzi o mnie i naszego syna. Nie masz się czym przejmować. Wątpię by odważyli się mnie skrzywdzić, jeżeli znają moje nazwisko. Nie muszę chyba przypominać, jaką funkcję pełni mój kuzyn w tym mieście?
Uniósł brew i lekko się uśmiechnął, chcąc jej jakby przypomnieć, że chodzi o Alistaira Carrowa, Ministra Magii. Carrowowie są jednym dość znanym i starym rodem czarodziei czystej krwi. Tak więc, Amelia raczej nie powinna się niczego obawiać, a tym bardziej o swojego syna.
- Nathaniel ma teraz moje nazwisko.
Dodał informacyjnie, bo zapewne o tym jeszcze nie wiedziała, a wypadałoby. Jako matka miała prawo o tym wiedzieć, że jej syn nie nazywa się już Benet, tylko Carrow. Dylan patrzył na nią i nie odrywał na razie wzroku, kiedy tak zaczęła swoje mówić i on jej odpowiedział.
 
   Podziel się na:  
Amelia Benet



Żyj chwilą, bo jutra może zabraknąć.

Uzdrowiciel w Świętym mungu

25

pół krwi

wolna







70

Różdżka

Wysłany: 2016-01-23, 11:00   
   Multikonta: Caroline A.


W sumie nigdy ie robiła Dylanowi prędzej kawy. Owszem powinna się zapytać o szczegóły ale była tak zdenerwowana rozmową, że o tym wszystkim zapomniała.
-Całe szczęście, że zdążyłam posprzątań nawet jego pokój. -uśmiechnęła się delikatnie i wróciła do dalszej rozmowy z mężczyzną.
Po chwili jego kolejne słowa dały jej trochę do myślenia. Prawda chciała pozbyć się dziadków. Miała dość tego co się działo przez ich osobę. Ale z drugiej strony nie śmiałaby. Chociaż? Nie, nie.. Wczoraj przecież poznała jedną z jej rodu. Ona też ma prawo ich poznać. Owszem może nie są doskonali ale jednak mają prawo do życia w spokoju. Do głowy jej tez przychodziły myśli, że może jak poznają młodszą Benet, to wszystko spadnie na nią. Zaczną nią się interesować, a Amelię zostawią w spokoju? Sama nie wiedziała. Ale z jej myśli wyrwał ją Dylan, który ponownie przemówił.
-Nie będę Cię mieszała w moje rodzinne sprzeczki czy też kłopoty. A co do tego kim jest twój kuzyn, jakie ma znaczenie Twoje nazwisko. To za pewnie wszyscy doskonale wiedzą. -uśmiechnęła się. Ale następna informacją była dla niej.. Ciężka? Owszem. Nie sądziła, że po tak krótkim czasie Dylan zdoła dać Nathanielowi swoje nazwisko. Można powiedzieć, że była oburzona, bo to wszystko było bez jej zgodny. Ale z drugiej strony się cieszyła, że się chłopcem interesuje i chce jego dobra.
-Rozumiem - powiedziała krótko.
-Ale powiem Ci, że moich przygód to jeszcze nie koniec - spojrzała na niego -Wczoraj wracając po naszym spotkaniu weszła do opuszczonej kamienicy. W sumie często tam spędzałam zawsze czas by pomyśleć. Ale spotkałam tam czarownicę. Miła jednak nie pewna. A wiesz co się okazało? Ona nosi to samo nazwisko co ja! - podniosła lekko głos- A jej ojcem jest mój! - te słowa były głośniejsze niż poprzednie. Nie sądziła również, że w jej oczach pojawią się łzy.
 
   Podziel się na:  
Dylan Carrow



---

Barman w Dziurawym Kotle

25

Czysta

Wolny







205

Różdżka,

Wysłany: 2016-01-23, 23:40   
   Multikonta: Sebastian


Amelia mogła też po tylu latach nie pamiętać, jaką kawę robiła zawsze Dylanowi. Ewentualnie obecny stres przed rozmową, mógł sprawić, że zapomniała. To się da wybaczyć.
Dylan więc nie kontynuował tematu z pokojem Nathaniela, ale dawało mu to do myślenia, że chłopak ma swoje miejsce. Że chętnie do niego wrócił. Druga sprawa to taka, że Amelia ma mieszkanie, idealne w sumie dla dziecka. Ten problem Dylan miałby od razu rozwiązany. I warunek zostałby spełniony, mogąc w spokoju mieć swojego syna obok siebie. Nie obawiając się, że dzieciak zostanie mu odebrany. Właściwie to nawet z zakupem mieszkania nie miałby teraz problemu. Ale po co wydawać kasę, jak się znalazło coś za darmo?
Nie interesowało go to, czy Amelii spodobało się, że jej syn nosi nazwisko ojca. Badania dowiodły, że Dylan jest ojcem Nathaniela i nie stało nic na przeszkodzie, by dziecku mógł dać swoje nazwisko. A że kobieta zniknęła, nie było wiadomo czy kiedykolwiek się odnajdzie, ile miałby z tym czekać? Zrobił co uważał za słuszne. Dzięki temu, Nathaniel jest bezpieczny.
Dylan bardziej myślał, że skupią się na rozmowie o sobie i ich dziecku, a nie kolejnych przeżyciach Amelii. I tego, że najprawdopodobniej poznała siostrę. Możliwe że przybraną, ale nie mógł być tego pewny. Udał zainteresowanie tematem i uniósł brew, jakoby w zdziwieniu. Przy okazji upił łyka kawy i już coś poczuł że jest nie tak. No ale nic nie mówi, odstawiając kubek.
- Masz na to jakieś dowody?
Zapytał krótko, przenosząc na nią swoje spokojne spojrzenie.
 
   Podziel się na:  
Amelia Benet



Żyj chwilą, bo jutra może zabraknąć.

Uzdrowiciel w Świętym mungu

25

pół krwi

wolna







70

Różdżka

Wysłany: 2016-07-05, 17:01   
   Multikonta: Caroline A.


Wiadomo, że mogło to wszystko wydawać się dziwne. Jej powrót zaniki pamięci no i nagle poznanie swojej rodzonej siostry. Wiedziała doskonale, że Dylan nie uwierzy jej tak od razu.. On zawsze miał swoje zdanie jak i swoje podejście do życia.
-Może to wyda Ci się dziwne. Ale.. Ona pokazała mi zdjęcie. -spojrzała mu prosto w oczy z zamglonymi oczami -Był tam on... z.. No właśnie z tą dziewczyną. Był uśmiechnięty i widać było, że dumny z tej czarownicy. - rozpłakała się -Powiedz czym ja zawiniłam? Czym, że własny ojciec zostawił mnie. -położyła swe dłonie na twarzy i szybkim ruchem odgarnęła swe łzy.
Nie chciała okazywać słabości czy też pokazać, że nie potrafi sobie z czymś poradzić. Ale ostatnie doświadczenia nie dawały jej spokoju. Chciała po prostu odzyskać swoje dawne życie. Chociaż nie. Chciała nowe życie z synem jak i jego ojcem. Ale wstyd było się jej do tego przyznać.
-Może.. -ponownie spojrzała mu w oczy -Ten temat przełóżmy na inny termin. Teraz najważniejszy jesteś Ty jak i.. nasz syn -wstała z kanapy i podeszła do okna. Spoglądała przed siebie i zastanawiała się jak może powiedzieć swej starej miłości o tym iż chciałaby zamieszkali u niej w mieszkaniu. Wzięła głęboki wdech i odwróciła się w stronę czarodzieja.
-Ja mam do was małą propozycję -uśmiechnęła się lekko, a jej zapłakane oczy jakby lekko się rozpromieniły -Co uważasz byście się do mnie wprowadzili. Ja oczywiście mogę spać w salonie. Ty będziesz posiadał własną sypialnie i Nathaniel tak samo. Ale chce mieć go - mówiąc te słowa podeszła bliżej mężczyzny. Przełknęła głośno ślinę i klęknęła tuż przed nim - i Ciebie cały czas przy sobie - ujęła jego dłoń i ścisnęła ją -Proszę daj mi szansę. Daj szansę nam, byśmy mogli stworzyć prawdziwą rodzinę
 
   Podziel się na:  
Dylan Carrow



---

Barman w Dziurawym Kotle

25

Czysta

Wolny







205

Różdżka,

Wysłany: 2016-11-01, 01:57   
   Multikonta: Sebastian


- Nie mam pojęcia. Coś musiało nim kierować, że Ciebie zostawił. Jeżeli chcesz wiedzieć dlaczego, musisz sama odszukać odpowiedzi.
Bo on przecież nie będzie za nią latał i odgrzebywał jej przeszłość. Miał swoje sprawy na głowie i problemy. Mimo iż kuzyn zapewnił mu czystą kartę i nawet pomógł uzyskać prawa do wychowywania własnego dziecka, to nie było jednak wszystko. I nie przypuszczałby, że jeden z tych problemów mógłby się rozwiązać lada moment.
Skinieniem głowy zgodził się, by zmienili temat. Bo nie po to przyszedł, by słuchać o jej przeszłości. Z drugiej jednak strony, dobrze jest znać jej przeszłość i rodzinę. By nie wpakować się czasem w coś nieprzyjemnego. Azkabanu miał zdecydowanie dość.
Jej propozycja była dla niego zaskoczeniem. Spojrzał na nią, nie ukrywając tego, ale też zrozumiał, że chciała mieć syna przy sobie. Zabronione widywanie się z synem nie miała. Bo przecież uznawana była za zaginioną. Dylan w tej chwili wyglądał tak, jakby się głęboko zastanawiał nad decyzją.
- Dla Nathaniela byłoby dobre, gdyby miał oboje rodziców przy sobie. I jeżeli miałbym zamieszkać... musielibyśmy dzielić łoże, by sprawić dziecku iluzję rodziny. Nie chciałbym za bardzo ryzykować. Odeszłaś i o dziecku mi nawet nic nie powiedziałaś wcześniej... Ciężko mi teraz podjąć decyzję.
Był z nią całkowicie szczery. Chciał szczęścia dla swojego syna, ale po tym przez co ostatnio przeszedł i to, jak zachowała się wobec niego Amelia, miał trochę obawy przed daniem jej szansy. Musiałby to przemyśleć. I miał nadzieję, że ona go rozumie.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo






Grafikę na forum wykonała Seba pod okiem Daliena. Jej elementy zostały znalezione w internecie. Styl jest dziełem Curly, a kody zostały stworzone przez administrację, przy pomocy niektórych znalezionych w odmętach internetu. Nie kopiuj, zapytaj.