Nobody can save you now... Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Miodowe Królestwo
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Wysłany: 2014-10-04, 12:47   Miodowe Królestwo

Miodowe Królestwo



- Mamo, patrz, mają nową dostawę czekoladowych różdżek! Wejdziemy tam? Proszę, proszę, proszę!
Dziewczynka oderwała się na chwilę od wystawy, łapiąc matkę za rękaw szaty i pociągając go gwałtownie.
- Mamusiu, obiecałaś, że jak będę grzeczna ostanę jakąś nagrodę! - dodała, patrząc na matkę stanowczym wzrokiem, po czym - nie czekając nawet na jej reakcję - odwróciła się szybko i wbiegła do cukierni.
Kobieta westchnęła cicho, po czym sprawnym krokiem skierowała się za swoją pociechą. Tłum spacerujących między licznymi półkami uginającymi się od słodyczy początkowo utrudnił jej zlokalizowanie dziewczynki, szybko jednak okazało się, że mała - jak zawsze zresztą - skierowała się w stronę wystawy z wybuchającymi cukierkami i pieprznymi diabełkami.
- Kochanie, zdawało mi się, że mówiłaś coś o różdżkach - upomniała cicho córeczkę, delikatnie łapiąc ją za ramię. - Te słodycze nie są jeszcze dla Ciebie.
- Ale...
- Żadnych ale skarbie. Chodź, może jeszcze świeże kociołkowe pieguski, weźmiemy ich trochę dla twojego taty.
 
   Podziel się na:  
Evan Black



you're only one that knows me better than I know myself

Auror

25

Czysta

Kawaler







35

Różdżka, teleportacja łączna

Wysłany: 2015-02-23, 21:58   
   Mów mi: ANGIE
   Multikonta: em... Barty Jr, Morton, Elise, Finneas, Michael


początek :oops:


Słodycze. Boże, jak strasznie chciało mu się dzisiaj czegoś słodkiego. Największą ochotę miał chyba na cukrowe pióra... Z drugiej jednak strony tak strasznie nie chciało mu się wychodzić z domu, że po prostu było to nie do opisania. Jako auror miał strasznie dużo roboty, wydawało mu się chyba, że będzie tego wszystkiego nieco mniej, niż na szkoleniu, ale się przeliczył najwyraźniej. No, cóż, trudno. W każdym razie - chodzi mi głównie o to, że miał tyle zajęć na głowie, że gdy już znalazł chwilę dla siebie, to praktycznie cały czas spał. Musiał jeszcze wyłuskać chwilę na kąpiel, jedzenie i inne "przyjemności". Między innymi słodycze. Na słodycze w ogóle nie miał czasu ostatnio. W końcu się zmobilizował - podniósł się z łóżka, w którym spędził zaledwie godzinę po kilkunastogodzinnej harówce i powlókł się do szafy. Musiał założyć na siebie coś, co nadawałoby się do tego, by ludzie go w tym oglądali, ale jednocześnie takiego... no, żeby do niego pasowało. Żeby dobrze się w tym czuł, dobrze wyglądał i w ogóle. Rozumiesz. W końcu zdecydował się na jasne, niemalże białe spodnie skórzane, do tego jakiś jasnoróżowy t-shirt i czarną, skórzaną kurtkę. Pasowała do mocnych glanów, które miał na nogach. Nie zwracaj uwagi na to, że ta różowa koszulka nie pasowała akurat do niczego, ale... no, on po prostu lubił się wyróżniać, a gdy miał chociaż odrobinę rozsuniętą kurtkę, to koszulka wystawała i raziła różem po oczach. I dobrze, niech razi! Niech ludzie patrzą! W uszy włożył swoje ulubione kolczyki - gwiazdki, ułożył włosy i wyszedł z domu, w nadziei, że nikt go nie zabije po drodze... Nie no dobra, przesadzam. Kto miałby go zabić? Przecież był aurorem! Ruszył, tak czy siak, w kierunku Miodowego Królestwa. Przecież wspominałam, że musiał zjeść coś słodkiego, pysznego, najlepiej z lukru... Miał też ochotę się czegoś napić, ale to ewentualnie później: na razie był zbyt spragniony słodkości. Wszedł do Miodowego Królestwa i rozejrzał się dookoła, po czym w ciągu sekundy znalazł się przy stanowisku z cukrowymi piórami. Były fajne. Takie... do ssania, rozumiesz. No co? On lubił emanować swoją homoseksualnością. Obraziłby się wręcz, gdyby ktoś wziął go za heteroseksualnego mężczyznę. Był gejem i już. Ludzie musieli to widzieć od pierwszego spojrzenia na Evana.
 
   Podziel się na:  
Alexis Blackwood



We don't have to make friends...

Oddany sługus Lorda Voldemorta

26

Półkrwi

I don't wanna fall in love..







127

Różdżka, teleportacja łączna, śwlistoklik, omnikulary

Wysłany: 2015-02-24, 03:55   
   Mów mi: Bianka


/ Po zebraniu Śmierćków? No jakoś tak! :lol:

Alexis jak to Alexis, jak zwykle wylegiwał się w swoim mrocznym pokoju u Ann w domu, tym razem obmyślając odpowiedni plan w tej swojej porąbanej główce, żeby jak najlepiej wykonać zadanie, które dostał od Czarnego Pana. Musiał ogarnąć jak najwięcej szczegółów, wysnuć taki wręcz plan idealny. Nie mógł pozwolić sobie na jakikolwiek błąd, gdyż mogłoby to za sobą pociągnąć nieprzyjemne konsekwencje, a czasem wystarczy jedno potknięcie, żeby ponieść porażkę.. a on.. nie chciał zawieść Voldka! No gdzież on miałby coś spartolić? ON!? No fucking way. Poradzi sobie, jak zawsze! Musiał tylko poskładać wszystko w jedną, konkretną logiczną całość, żeby trzymało się kupy i było czymś skutecznym. A Blackwood zawsze się do wszystkiego bardzo starannie przykładał, zwłaszcza jeśli chodziło o polecenia od Lorda Voldemorta. Jednak nie spieszyło się aż tak, żeby miał to robić już teraz, zaraz, natychmiast. Postanowił więc wybrać się gdzieś na przechadzkę, może wręcz napić czegoś mocniejszego, ostatecznie naćpać jakimiś narkotykami. Tak, definitywnie mu wszelkie używki pomagały się wyciszyć i uspokoić na tyle, byleby potem tylko lepiej funkcjonować, a co za tym idzie być bardziej produktywnym.
Nie zastanawiając się więc ani chwili, ot, teleportował się do Hogsmeade. Czemu akurat tam? Możliwe, że ze zwykłego kaprysu, bo tak. Brnął zatem przed siebie po ulicy, wciskając dłonie do kieszeni swoich ciemnych spodni. Jak zresztą zawsze był ubrany całkowicie na czarno, miał też na sobie swoją ukochaną, skórzaną kurtkę, z którą nigdy się nie rozstawał. W sumie to jego również taki lekki leń ogarniał, nie miał specjalnie na nic konstruktywnego ochoty, acz ruszył ten swój seksowny tyłeczek, byleby gdzieś go usadowić, najlepiej gdzieś w jakimś barze, przy ladzie, ze szklanką whisky w łapce.
Po drodze oczywiście wyciągnął z kieszeni paczkę z fajkami i odpalił papierosa, delektując się uczuciem rozchodzącego się w płucach dymu. Uczucie te lubił, dym w jego organizmie niesamowicie go odprężał, dlatego tak często można go było zobaczyć z petem w ustach. Aż strach pomyśleć ile mu miesięcznie znika z konta kasy, by zaspokoić ten paskudny nałóg. On sam miał jednak na to wyjebane. W końcu człowiek żyje i na coś umrzeć kiedyś musi. Po co odmawiać sobie czegoś, co z reguły jest dla nas szkodliwe, skoro kiedyś i tak się pochorujemy. Mało to ludzi zostaje dopadniętych przez jakąś paskudną chorobę, mimo, że o siebie dba? Nie, dlatego miał gdzieś to czy wychodzi mu to na zdrowie czy nie. Lubił palić i nie miał póki co zamiaru z tego rezygnować. Poza tym żyją w trudnych czasach, gdzie toczy się wojna i w każdej chwili każdy może zostać zamordowany, dlatego nie ma sensu odmawiać sobie jakichkolwiek przyjemności. Niezależnie, czy to jest dobre, czy też nie. Nie zamierzał się nad tym szerzej zastanawiać, bo uważał, że nie ma to najmniejszego sensu i tyle w temacie.
Wtem jakoś tak zatrzymał się diametralnie tuż przed Miodowym Królestwem. Sterczał niczym kołek, przez dobrych kilka minut, gapiąc się na szyld budynku, który nie przeczę, bardzo go do siebie kusił. Sam uwielbiał słodycze, a jak! Ostatecznie rzucił niedopałek peta na chodnik, przygniótł butem, aby go zgasić. No i wreszcie się przemógł i wbił do środka, a co mu tam. Zachowywał się normalnie, jak każdy zwyczajny czarodziej, który swoim zacnym strojem zapewne wyróżniał się z tłumu. Dobrze, że nie musiał się ogółem ukrywać, bo by zwariował, a tak pozory zachować mógł, latając tak jak gdyby nigdy nic, to tu, to tam. Znalazłszy się w środku, począł rozglądać się uważnie za jakimiś ciekawymi obiektami, które najchętniej by mógł spałaszować. I jeśli dokona wyboru i zakupi to dane coś, zapewne potem ruszy do jakiejś spelunki, by zalać mózg procentami. Tym sposobem wyłapał swoimi hipnotyzującymi, cudownymi niebieskimi tęczówkami Evana, który stał właśnie przy tych cukrowych piórach. Kompletnie się go tu nie spodziewał, ale skoro już tu jest.. może trochę się nad nim poznęca? Tak, lubił to robić.. Z chytrym uśmieszkiem na ustach, zbliżył się do niego i przystanął tuż obok chłopaka. Przyjrzał mu się dokładniej.. - Nie boisz się, że przytyjesz od nadmiaru słodyczy? Bo wyglądasz na takiego, co zaraz miałby spałaszować wszystko to, co tu się znajduje. - wyparował na dzień dobry, tym swoim wypranym z jakichkolwiek emocji głosem. Ale szczerze? Dobra, uwielbiał się z niego nabijać, ale.. miał w sobie to coś, co zawsze przykuwało jego uwagę i.. podobał mu się? Ale w życiu się do tego nie przyzna! On, ten dupek? A gdzieżby! Może i Alexis jest bi, ale.. ogólnie rzecz biorąc bardziej pociągają go chłopcy, choć o tym także jak na razie nie wie nikt, tylko on sam. No niewiele o sobie mówi, zresztą udaje, że jest aseksualny, że nie chce się zakochiwać i takie tam. - Ten róż jest okropny, nie pasuje ci. Robisz z siebie błazna, czy jak? - dodał jeszcze, jak zawsze będąc niezwykle miłym, gdy wypowiadał owe słowa. Wzruszył obojętnie ramionami, wywracając teatralnie oczyma, kręcąc z zażenowaniem głową. Wciąż zachowywał się jak chamidło jedne, wredne i menda, ale każdy już raczej był do tego przyzwyczajony, a przynajmniej ci, którzy go zdążyli jako tako poznać.
_________________

Oh! I've lost my fucking mind!
It happens all the time! 'Cause I can't stand myself, I'm an asshole baby! Oh! I'm fashionably late, I'm the one you love to hate, 'Cause I can't stand myself.. I'm an asshole baby!
 
 
   Podziel się na:  
Evan Black



you're only one that knows me better than I know myself

Auror

25

Czysta

Kawaler







35

Różdżka, teleportacja łączna

Wysłany: 2015-02-24, 13:40   
   Mów mi: ANGIE
   Multikonta: em... Barty Jr, Morton, Elise, Finneas, Michael


Faktycznie, gdy Alexis podszedł do Evana ten pożerał wzrokiem leżące na półkach słodkości. Zwłaszcza te cukrowe pióra, które kochał ponad wszystko. Tak, potrafił kochać, ale niestety - tylko rzeczy materialne. Kochał papierosy, Ognistą Whisky, piwo, swoje kolczyki, tatuaże, szybką jazdę samochodem, muzykę, gitarę... było naprawdę wiele rzeczy, które darzył ciepłymi uczuciami. Niestety jednak - nie miał nikogo, w sensie żywej istoty, którą mógłby takim uczuciem obdarzyć. Mógłby ściemniać, tak jak kiedyś, że nie potrzebuje nikogo, że jest mu dobrze tak, jak jest, że nie ma znaczenia to, że jest sam, że sypia jedynie ze swoją poduszką, że nie ma się do kogo w nocy przytulić... oczywiście, większych bzdur świat nie widział, ale on tak sobie wmawiał, bo to było lepsze, niż uświadomienie sobie tego, jaka jest prawda.
I pewnie tak stałby przy tych cukrowych piórach, gapiąc się na nie i dostając ślinotoku na sam ich widok, gdyby nie podszedł do niego Alexis. Uniósł lekko brwi, spoglądając na chłopaka. Nie mógł powstrzymać się przed przesunięciem spojrzeniem po całej sylwetce chłopaka, na dłużej zatrzymując się na jego biodrach i długich nogach, a gdy już z powrotem dotarł do jego twarzy - również na kolczykach. Uwielbiał kolczyki, zwłaszcza w facetów. Sam miał ich trochę, chociaż mniej niż Alexis. W uszach, na języku i sutkach. Te ostatnie lubił najbardziej - przydawały się podczas... pewnych przyjemnych czynności. Zagryzł lekko dolną wargę - taki jego nawyk, gdy patrzył na kogoś, kto był według niego atrakcyjny. Wyglądał przy tym jakby powstrzymywał się przed rzuceniem się na tego osobnika, ale co tam. Nie zwracał na to uwagi. Potem jednak dotarło do niego, że musi mu odpowiedzieć, bo nie wypada tak stać i milczeć, gapiąc się w dodatku - dość bezczelnie - na Alexisa, skoro ten zadał mu jakieś pytanie. Chociaż... czy to było pytanie? Już nawet nie pamiętał co ten do niego powiedział. Boże, czuł się teraz jak dzieciak! Jak za czasów szkolnych! Przecież znali się ze szkoły, byli przez jakiś czas... przyjaciółmi? No, chyba można to tak nazwać. Potem jednak wszystko się zjebało, gdy Evan poznał dziewczynę, która uświadomiła mu, że Czarna Magia wcale nie jest taka fajna i przynosi więcej szkód niż korzyści. To poróżniło Evana i Alexisa. A szkoda, bo E. naprawdę lubił panicza Blackwooda, jeszcze w szkole. Teraz jednak, słysząc to wszystko (gdy już sobie przypomniał co takiego mu na dzień dobry Alexis powiedział) chyba stracił do niego tą sympatię. No, ale nic, trzeba to jakoś przeżyć. Nie wszyscy muszą się przecież lubić na tym popapranym, pełnym śmierci i wojen świecie, nie?
- Nieprawda, nie jestem aż tak głodny. Ale ty też chyba nie przyszedłeś tutaj zwiedzać sklepu, tylko kupić coś słodkiego, nie? Więc się nie czepiaj, Blackwood. - znów przesunął po nim wzrokiem. Cholera, seksowny był, jeszcze bardziej niż za czasów szkolnych. Chrząknął cicho i odwrócił wzrok, znów spoglądając na cukrowe pióra. - Róż jest ładny, nie wiem co ty chcesz od mojej koszulki. Zresztą - jeśli Ci się nie podoba, to na mnie nie patrz.
Popatrzył znów na Alexisa, prosto w jego ślepia. Poczuł, jak uginają się pod nim kolana, ale miał nadzieję, że nie było to zbyt widoczne. Uniósł lekko podbródek i powoli pokręcił głową, ale już nic nie powiedział. Tylko patrzył. Tego mu nikt nie zabroni.
 
   Podziel się na:  
Alexis Blackwood



We don't have to make friends...

Oddany sługus Lorda Voldemorta

26

Półkrwi

I don't wanna fall in love..







127

Różdżka, teleportacja łączna, śwlistoklik, omnikulary

Wysłany: 2015-02-25, 03:01   
   Mów mi: Bianka


A on serio, nie miał bladego pojęcia, co dziś upoluje, bo jak na razie jedynie się rozglądał. A, że Evan jakoś najbardziej przykuł jego uwagę, to na nim w chwili obecnej się koncentrował, a że jest typowym facetem, nie potrafiłby się skupić na dwóch rzeczach na raz. W związku z czym na chwilkę słodycze poszły w odstawkę. Bo serio, tyle tego tu jest, że dodatkowo zajoba jakiegoś można dostać i trudno dokonać ostatecznego wyboru, no a wszystkiego wziąć niestety by nie mógł. Nie, żeby go nie było na to stać.. Ot, nie zmieściłoby się to w jego małym żołądeczku, który na dokładkę był i tak skurczony, przez te czasy, kiedy łaził z bratem wygłodniały. Nic więc też dziwnego, że taki z niego chuderlak, ze skłonnościami do anoreksji, ale.. to się wytnie, tragedii jeszcze aż takiej nie ma, dobrze wygląda - i to się kufa liczy. No a zapasów na kilkanaście dni też się nie opłacało zgromadzać. Nie i tyle. Jeszcze skończy się na tym, że wyjdzie stąd z pustymi rękoma, co wcale nie byłoby dziwne. Najwyżej polezie w miejsce, gdzie wcześniej planował, czyli do jakiejś spelunki i na tym się skończy jego podróż. Bo generalnie nie miał w planach zwiedzania Miodowego Królestwa, ale no nie szło się powstrzymać..
Co zaś tyczy się miłości.. Alexis był może ciut zapatrzony w siebie, taki troszkę narcyz, ale no też bez przesady. Takie tam samouwielbienie, ale przecież był świadom swojej atrakcyjności, więc co w tym złego? A kochać tak prawdziwie to.. nie potrafił. Wyjątek stanowi Morgan no i jeszcze ten jego uroczy, mały koteczek. Oczywiście tu też trudno mówić o uczuciach wyższych w jego przypadku, no ale wiadomo, kochał te dwa stworzenia na swój, popieprzony sposób i z pewnością nie pozwoliłby nikomu ich skrzywdzić, wręcz oddałby za nich życie. O tak, to jest dobre wyjaśnienie. Szczerze mówiąc to w takim razie wiele ich łączy, bo Alexio także dużą uwagę poświęca tym samym rzeczom, co Black, bo przecież one są takie zajebiste.. Nie ukrywam, też jest z niego niezły materialista o. Bez papierosów na przykład to on by nie przeżył dnia! Musiał chociaż jednego zapalić, bo inaczej czuł się chory i tylko bardziej na wszystko wkurzony. Choć generalnie to nie przeszkadzało mu życie w samotności, przyzwyczajony już do tego był i jest święcie przekonany, że nikogo do szczęścia nie potrzebuje, a bycie tym złym i mrocznym jest takie sups. Ale nawet on, gdzieś tam w głębi serca pod tą całą osłoną lodu, też chciał coś cieplejszego do kogoś poczuć.. jednakże jest zbyt spaczony i zniszczony, żeby cokolwiek w najbliższym czasie miało ruszyć, czy też się zmienić. Lecz kto wie, życie lubi zaskakiwać człowieka…
Och, on też nie mógł tak jakoś się powstrzymać od tego, aby otaksować go po całości spojrzeniem. I pomimo tego swojego wrednego komentarza odnośnie różowej koszulki Blacka, Evanowi było właśnie tak do twarzy, właściwie to prezentował się bardziej seksownie.. Ale przecież Alexis w życiu by tego na głos nie przyznał, wręcz sam się dziwił, skąd w ogóle dopuszczał do siebie takie myśli.. Nie dał po sobie jednak niczego znać, nadal stał tak samo niewzruszony, jak dotychczas, ale on był już perfekcyjny w udawaniu, mógłby się nawet nadawać na świetnego aktora heh. Jest również bardzo spostrzegawczy, przez co od razu wyłapał, że chłopak się na niego ciągle gapi, co można odebrać na różne sposoby. Wyraźnie dawał po sobie znać, że Blackwood go pociągał, co nie mogłoby umknąć jego oczom. Znał takie spojrzenia doskonale, stąd łatwo było czytać z niego jak z książki. I oczywiście mógłby to jakoś wykorzystać, tylko musiał się zastanowić, jak konkretniej..
A właśnie, szkoda, że ich całkiem dobry kontakt się popsuł, bo może wciąż byliby przyjaciółmi, a tak.. zbyt wiele zaczęło ich dzielić, do tego przez jakąś laskę i wszystko się krótko mówiąc spieprzyło po całości i od tamtego czasu się nie widzieli.. dlatego też Alexio był początkowo nieco zdziwiony, gdy go tu spotkał. Nic nie dzieje się bez przyczyny, coś musiało to oznaczać.. czyżby przeznaczenie?
- Z boku wyglądało to trochę inaczej. Może i tak, jednakże póki co się tylko rozglądam, nie wiem jeszcze, co wybiorę. - stwierdził chłodno, wzruszając obojętnie ramionami. I jakoś.. nie mógł oderwać od niego wzroku, jakby jakaś dziwna siła go ku niemu pchała, z niewyjaśnionych dlań przyczyn. I gdyby nie ta maska obojętności, łatwo można by było się zorientować, że jak nic coś do niego ma. Niemniej ten jego ponury wyraz twarzy wszystko psuł i ciężko stwierdzić, z jakiego powodu cały czas wlepiał w niego te swoje niebieskie tęczówki. - Róż jest.. dla panienek. I tak, nie podoba mi się.. cóż, mam lepsze rzeczy do roboty, niż podziwianie twojego żenującego stroju. - nie ma co, przeczył w tym momencie sam sobie, bo w istocie tak nie uważał, ale oczywiście musiał utrzymywać swoją chamowatą naturę, bo jakżeby inaczej. Właściwie to począł się zastanawiać, jakby go wykorzystać.. skoro na niego ewidentnie leciał, mógłby sobie zrobić z niego takiego fagasa do zaspokajania swoich zachcianek, tudzież potrzeb. Albo też zabawić się jego uczuciami. - Tak właściwie.. co ty tu robisz? - zainteresował się, przytykając sobie dłoń do podbródka, wyrażając tym samym zamyślenie. Jak to Blackwood, od innych z miłą chęcią wyciągał wszelkie informacje, a o sobie to nic menda bazarowa nie powie. Evan był tak cholernie w niego zapatrzony, że no nie mógłby nic z tym nie zrobić.. wygiął usta w szatańskim uśmieszku, po czym zbliżył się do niego na niebezpieczną odległość. - Wiem, że mnie pragniesz.. Widzę to. Masz okazję to wykorzystać, ten jeden, jedyny raz.. i ostatni. Zapamiętaj to sobie. - wyszeptał mu te słowa z nutką tajemniczości, prosto do jego ucha. Nie musiał chyba być konkretny, prawda? Domyśli się raczej, co ma na myśli.. O tak, zaczął działać, bo miał szczerą ochotę się wyżyć, a skoro on już tu jest.. czemu by nie wyciągnąć z tego spotkania choć odrobinkę przyjemności? Ano właśnie.
_________________

Oh! I've lost my fucking mind!
It happens all the time! 'Cause I can't stand myself, I'm an asshole baby! Oh! I'm fashionably late, I'm the one you love to hate, 'Cause I can't stand myself.. I'm an asshole baby!
 
 
   Podziel się na:  
Evan Black



you're only one that knows me better than I know myself

Auror

25

Czysta

Kawaler







35

Różdżka, teleportacja łączna

Wysłany: 2015-02-25, 12:17   
   Mów mi: ANGIE
   Multikonta: em... Barty Jr, Morton, Elise, Finneas, Michael


Parsknął cicho, słysząc, że róż jest dla panienek. Nie przejął się tym specjalnie, ale to stwierdzenie ewidentnie go rozbawiło. Przeczesał swoje włosy palcami, tworząc na głowie jeszcze większy nieład niż wcześniej i przechylił głowę na bok.
- Skoro masz lepsze rzeczy do roboty, to powiedz mi, co tu jeszcze robisz, hm?
No tak, dla niego to było logiczne - jeśli Alexis nie chciał na niego patrzeć, to niech po prostu odwróci się i zajmie swoimi sprawami, jak na przykład przeszukanie półek sklepowych w celu znalezienia czegoś, na co miał ochotę. A jeśli już mowa o "ochocie" na coś... Tak, nie przeczę, Alexis podobał się Evanowi. Zawsze mu się podobał, jeszcze za czasów szkolnych, ale teraz wyrósł i był bardziej mężczyzną niż chłopcem. Poza tym te kolczyki, włosy, oczy... i ten głos, głos przede wszystkim. A zresztą - wcześniej, parę miesięcy wstecz, Evan spał z bratem bliźniakiem Alexisa, wtedy jednak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że sypia z Chesterem. Nie jego wina, że podobał mu się ten typ urody. I nie jego wina również, że Alexis i Chester byli bliźniakami, prawda? W sumie... to, że było ich dwóch, to nawet lepiej. Więcej zabawy. Ale nieważne, nie o tym.
- Co ja tu robię? - wywrócił oczami i oparł dłonie o swoje biodra. Wyglądał pewnie jeszcze bardziej gejowsko niż zwykle, ale co tam. Przynajmniej pasowało do różowej koszulki. No i był jak najbardziej sobą, on po prostu tak się zachowywał, taki już był i nic tego nie zmieni. - Mam ochotę na coś słodkiego, po prostu. Chyba po to właśnie przychodzi się do Miodowego Królestwa, nie?
Znów rozejrzał się po półce i już, już miał wyciągać dłoń po cukrowe pióro, gdy nagle zobaczył jak chłopak się do niego pochyla, a potem usłyszał jego głos tuż przy swoim uchu. Trochę go zamroczyło, to trzeba przyznać. Nie no, Alexis miał naprawdę cudowny głos, i jeszcze samo to, że się do niego pochylił i wymruczał mu te słowa do ucha... no, to też robiło swoje. Evan odruchowo przymknął oczy, a po jego plecach przebiegły przyjemne dreszcze. Szybko jednak się ogarnął, otworzył ślepia i spojrzał na Alexisa, jakby chciał sprawdzić, czy ten nie robi sobie z niego żartów, ale nic takiego nie zauważył. Cukrowe pióra na razie poszły w niepamięć - złapał go za nadgarstek i jakby nigdy nic pociągnął go w kierunku zaplecza Miodowego Królestwa, korzystając z okazji, że pracownica sklepu miała zajęcie - kolejka nie malała, ale to normalne w Miodowym Królestwie, tu zawsze było tyle ludzi. Ale to dobrze, bo mogli niezauważeni przemknąć na zaplecze. Evan zamknął za sobą drzwi, zabezpieczył je zaklęciem zamykającym i wyciszającym, tak na wszelki wypadek, gdyby ich poniosło, bo kto tam wie co się wydarzy, i obrócił się w stronę Blackwooda. Zagryzł dolną wargę, przyglądając mu się wygłodniałym wzrokiem i oparł dłoń o jego pierś, popychając go delikatnie na ścianę. Starał się nie porozwalać zapasów, które Miodowe Królestwo skrywało właśnie na zapleczu. Miejmy nadzieję, że uda im się niczego nie zepsuć i nie zniszczyć. Drugą dłoń oparł przy jego głowie, przybliżając się do niego maksymalnie i przechylił lekko głowę, zbliżając swoje wargi do jego ust. Nie pocałował go jednak, bo w sumie nie wiedział czy mu wolno, zamiast tego wyszeptał tylko cicho.
- Skąd w ogóle wniosek, że Cię pragnę, Blackwood?
Jego dłoń przesunęła się powoli po klatce piersiowej chłopaka, jakby nigdy nic zatrzymując się na pasku w jego spodniach.
 
   Podziel się na:  
Alexis Blackwood



We don't have to make friends...

Oddany sługus Lorda Voldemorta

26

Półkrwi

I don't wanna fall in love..







127

Różdżka, teleportacja łączna, śwlistoklik, omnikulary

Wysłany: 2015-02-26, 11:32   
   Mów mi: Bianka


Cóż, gdyby Blackwood był lepszym człowiekiem, na pewno by tak strasznie nie obrażał innych. Ale takie mendy jak on się trafiają na każdym kroku i teraz Evan musi się z takim użerać. O tyle dobrze, że ten nie przejmował się zupełnie jego chamskimi odzywkami, kierowanymi w jego stronę. Niektórzy ludzie nie mają tak silnej psychiki, bo wystarczy kilka ubliżających tekstów, by aż doprowadzić danego osobnika do płaczu, a nawet kompletnie go zniszczyć. Ot, zwyczajnie odbierają wiele rzeczy zbyt mocno do siebie, aż nadto się przejmują, przez co są najbardziej gnojeni i mają generalnie przewalone życie. A Alexis lubił sobie wynajdywać takie ofiary, na których się w taki sposób wyżywał, pomiatał nimi i takie tam. Uwielbiał także wszelkie wyzwania, im trudniejsze, tym ciekawiej, lepiej! Przynajmniej nie może narzekać na nudę i bardziej się postarać osiągnąć zamierzony cel. Jak do tej pory zawsze wygrywał i dostawał to, czego pragnął bez najmniejszego problemu.. i tym razem nie będzie inaczej, już on się o to postara. Och, nie mógł zaprzeczyć, iż ten nieład, który powstał na głowie Blacka dodawał mu takiego.. większego uroku osobistego. Jezu, o czym ty myślisz Alexis?!
- Szukam sobie jakichś frajerów do pomiatania. I padło właśnie na ciebie! - wskazał wtem na niego palcem, mówiąc owe słowa z wrednym uśmieszkiem, jawiącym się na jego ustach. Chłopak jak zwykle walił prosto z mostu; nie znosił owijać w bawełnę, tylko być konkretnym. Jeśli Evan sądzi, że go się tak łatwo pozbędzie, to jest w ogromnym błędzie. Grzechem by było nie wykorzystać takiej idealnej okazji, bowiem Black jest wręcz świetną partią do jego niecnych celów i nie zamierza mu ot tak odpuścić! A jak on się na coś uprze, nie ma na niego mocnych. Owszem, był jak nic w jego typie. Kiedyś i jemu się bardzo podobał, choć teraz jego były kumpel prezentował się zdecydowanie lepiej, wyprzystojniał i w ogóle.. ale wiele się pozmieniało, Alexis stał się zimną, bezlitosną maszyną do zabijania i nie myślał od dawna o nikim w TEN konkretny sposób, ewentualnie szukał sobie kogoś na jedną noc, co za tym idzie gdy ów delikwent wpadł mu w oko, przeleciał go i do widzenia, tyle go widzieli. Uczucia wyższe nie wchodziły nawet w grę i póki co nie zamierzał tego zmieniać, gdyż było mu dobrze tak, jak jest. Przynajmniej w takim przekonaniu sobie tkwił.
Fakt, jego głos jest niesamowity, wręcz anielski, a ta jego urocza chrypka.. no cud, miód i orzeszki! Mógłby to wykorzystać i osiągnąć sławę jako wokalista.. ale nie myślał o tym za bardzo, wolał służyć Voldkowi, niż zajmować się karierą muzyczną. Nie czuł się dobrze wśród pokaźnych tłumów ludzi, a jakby miał znosić jakieś psychofanki do tego wszystkiego.. no nie wytrzymałby tego na dłuższą metę, więc śpiewa sobie tak o, dla siebie, z czystej przyjemności.
Hah on nie zdawał sobie sprawy z tego, że Evan sypiał z jego bratem bliźniakiem.. cóż, nie widział Morgana od bitych trzech lat i nie ma bladego pojęcia, gdzie w ogóle się obecnie znajduje, mimo iż jest bliżej, niż mu się wydaje.. - Cholera, źle to ująłem.. chodziło mi ogólnie o Hogsmeade, Londyn, te sprawy. Nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze się na ciebie natknę. - poprawił swoją w zasadzie niepełną wypowiedź, bo się nieco zamotał, gdyż chodziło mu o ogół, a nie o Miodowe Królestwo, ale nie wyraził się jasno, przez co Black odebrał to inaczej, niż Alexio chciał. Doskonale przecież wiedział, że do tego miejsca wbija się głównie po to, aby dorwać się do wszelkich słodkości, no idiotą nie jest, było to dla niego wręcz oczywiste. Dlatego właśnie dopowiedział to, czego zabrakło, coby rozwiać jakiekolwiek wątpliwości. W momencie, w którym się tak do niego przysunął z góry wiedział, że ma go w garści, że to tylko kwestia czasu, zanim mu ulegnie.. Owszem, żartów sobie z niego nie robił, ale niezaprzeczalnie zamierzał go wykorzystać. Szczerze? Jego reakcja troszkę go zaskoczyła, nie sądził, że to będzie aż tak cholernie banalne. Tym lepiej.. Dał się mu dotachać na to zaplecze, bez jakichkolwiek sprzeciwów, a na jego usta wpełzł triumfalny, a zarazem zawadiacki uśmieszek. Jak to dobrze, że na miejscu było puściutko.. mogli spokojnie przejść do rzeczy z czystym sumieniem, bez strachu przed tym, iż ktoś ich nagle tu nakryje. I jak on miał odbierać jego zachowanie? Nawet skończony kretyn by się skapnął, że ma na niego niemałą chrapkę i chce się do niego dobrać.. Nie minęła sekunda, a on poczuł zimną ścianę na plecach, przyciskany do niej przez Evana. Och, zaczyna się robić ciekawie.. I gdyby po drodze coś się rozwaliło on by miał i tak na to wyjebane, jak to Blackwood. Poczuł, jak fala gorąca ogarnia całe jego ciało.. tak znikąd. Zaś jego serce przyspieszyło tempa, bijąc coraz szybciej. - Niech no tylko pomyślę.. zaciągnąłeś mnie na zaplecze, zostaliśmy sami, patrzysz na mnie tak pożądliwie.. to wystarczające powody, by tak uznać.. - Blackwood także szeptał, oblizując jednocześnie dyskretnie wargi, omal nie zahaczając językiem o usta chłopaka.. A te wnioski wydawały mu się logiczne, no bo.. to cała prawda, tak?
- I nawet temu nie zaprzeczaj Black, bo nie uwierzę… Ponadto twoje reakcje jak i gesty o tym świadczą. - skwitował swoje wcześniejsze słowa, nie zmieniając wyrazu twarzy. No a kolejne jego ruchy jedynie potwierdziły go w tym, że ma rację.. Póki co pozwalał mu na bycie tym bardziej dominującym, ale tylko przez chwilę, bo zamierzał to niebawem zmienić, bo uwielbiał górować nad innymi, być władczym.. Ostatecznie przejął inicjatywę i pierw musnął delikatnie ustami jego wargi, aby dosłownie po kilku sekundach wpić się w nie mocniej, brutalniej i zacząć go zachłannie całować, niczym jakiś pazerny zwierz.
_________________

Oh! I've lost my fucking mind!
It happens all the time! 'Cause I can't stand myself, I'm an asshole baby! Oh! I'm fashionably late, I'm the one you love to hate, 'Cause I can't stand myself.. I'm an asshole baby!
 
 
   Podziel się na:  
Evan Black



you're only one that knows me better than I know myself

Auror

25

Czysta

Kawaler







35

Różdżka, teleportacja łączna

Wysłany: 2015-02-26, 13:27   
   Mów mi: ANGIE
   Multikonta: em... Barty Jr, Morton, Elise, Finneas, Michael


Omom. Nie, nie przejdę od razu do końca posta, po kolei, po kolei... Słysząc pierwsze słowa Alexisa uniósł brwi, ale nie był zaskoczony, raczej... rozczarowany. W końcu za czasów szkolnych się przyjaźnili, przynajmniej tak mu się wydawało, a tutaj nagle został nazwany przez Blackwooda frajerem. No cóż, najwyraźniej ludzie się zmieniają. On sam też się zmienił, to prawda, ale nie na gorsze. Stał się bardziej pewny siebie, swoich racji, już nie był podporządkowany otoczeniu i ojcu, to przede wszystkim, bo przez pierwsze cztery lata Hogwartu był dzieciakiem, który nie wiedział sam czego chce i głosił wszem i wobec to, co naopowiadał mu ojciec. Potem się zmienił. I chyba między innymi to odsunęło ich od siebie. No cóż, przykre, ale przecież nie jesteśmy w stanie zmusić drugiego człowieka do tego, by nas lubił... taka smutna prawda.
- Nie jestem frajerem. I na pewno nie pozwolę sobą pomiatać. Uważaj na słowa, Blackwood. - jego głos był dość łagodny, ale chyba po wyrazie jego twarzy widać było, że go zabolało. No, kogo by nie zabolały takie słowa? Chyba tylko kogoś, kogo totalnie nie obchodzi to, co o nim myślą i mówią. Może gdyby usłyszał to od kogoś obcego... ale z Alexisem się kiedyś przyjaźnili i Evan naprawdę myślał, że coś dla niego znaczyła ta przyjaźń. Cóż, najwyraźniej się mylił.
Zmarszczył lekko brwi, gdy chłopak sprecyzował swoje pytanie. Nie wiedział czy mu na nie odpowiadać, czy nie, ale w sumie... co mu szkodzi? Dokładnego adresu i tak nie zamierzał mu podawać, jeszcze by go nawiedzał idiota w domu. A wspomnieć o tym jedynie chyba nie zaszkodzi.
- Mieszkam w Hogsmeade, odkąd wyprowadziłem się od rodziców. Ja też nie sądziłem, że jeszcze się spotkamy i nie powiem, żebym był z tego faktu zadowolony.
Nie, to nie tak, że Evan nagle stał się niemiły dla Alexia, po prostu... no, naprawdę zabolały go jego słowa, nic na to nie poradzi. W końcu jednak znaleźli się na tym zapleczu. To, że stracił ten cień sympatii którym darzył chłopaka nie znaczyło jeszcze, że przestał go pragnąć, bo Alexis był bardzo atrakcyjnym chłopakiem i miał właściwie wszystko, co pociągało Evana. Tatuaże, kolczyki, seksowny głos... Szybko zapomniał o tym, co usłyszał od niego chwilę wcześniej. Przyparł chłopaka do ściany, zaciskając palce na jego biodrach i pozwolił mu się pocałować, ale szybko sam spróbował przejąć inicjatywę. Jego dłonie w międzyczasie rozpinały pasek Alexisa. Tak, mogło wyglądać na to, że mu się spieszyło, ale... po prostu był na niego napalony, co chłopak przecież wcześniej sam zauważył. Gdy już uporał się z paskiem pozwolił mu opaść na podłogę z charakterystycznym dźwiękiem, a potem jedna z dłoni Evana wsunęła się za materiał spodni i powoli przesunął palcami po rysującej się pod materiałem bielizny męskości chłopaka. Nie był prawiczkiem, więc teoretycznie wiedział co robić, choć nie mógł ukryć tego, że Alexis go trochę onieśmielał.
 
   Podziel się na:  
Alexis Blackwood



We don't have to make friends...

Oddany sługus Lorda Voldemorta

26

Półkrwi

I don't wanna fall in love..







127

Różdżka, teleportacja łączna, śwlistoklik, omnikulary

Wysłany: 2015-02-26, 14:56   
   Mów mi: Bianka


Sama chciałam przechodzić do końca posta, ale no.. wiadomo, trzeba było się powstrzymać i dzielnie do niego dobrnąć. I czy wyczuwam niebawem hajdy?! :lol: Dobra, koniec.. czas się ogarnąć i przejść do akcji rzeczywistej.
Fakt, przez cały ten czas, odkąd wbił do Miodowego Królestwa, zachowywał się niczym dupek.. ale taki już był, co zrobisz? Nic nie zrobisz! Może z czasem ktoś przemówi mu jakoś do rozsądku, ten się ogarnie i choć odrobinę ten lód na jego sercu stopnieje.. Ale kiedy to nastąpi.. miną chyba wieki, zanim w ogóle Alexis zacznie wykazywać jakikolwiek przejaw tych cieplejszych uczuć.. cóż, dla nikogo nigdy nie jest za późno, koniec końców, każdy ostatecznie daje się złapać w sidła miłości, nawet jeśli od niej przez całe wieki uciekał..
I to wcale nie tak, że nigdy Evana nie darzył sympatią, bo naprawę go wtedy lubił! No ale właśnie, wiele aspektów miało na niego marny wpływ, przez co drastycznie się zmienił.. na znacznie gorsze. Do tego ten cały psychiatryk, który zrobił niezłe spustoszenie w jego psychice i potem się dziwić, że taki z niego potwór się stworzył. No i wiadomo.. służenie Lordowi Voldemortowi już w ogóle sprawiło, iż stał się tak bardzo obojętny na wszystko. A kiedy zabija, to z zimną krwią, nie lituje się nad nikim.. jak ma kogoś sprzątnąć, robi to bez żadnych sprzeciwów. Małych dzieci też nie oszczędzi.. ojej. Taka już jego okrutna natura. Poza tym sam kiedyś był wyśmiewany, pomiatany ii.. tak, po części przez to się teraz tak wyżywa na innych i w ogóle. Ach no i też stał się pewniejszy siebie, bo dawniej było z niego takie zlęknione, płochliwe stworzenie, które bało się cokolwiek zrobić, chował się po kątach, zamiast odważnie stawić czoła problemom.. No i teraz dodać jedno do drugiego, trzeciego i zylionowego, równa się bezdusznemu chamowi, który się zwyczajnie przez te przykre doznania wykształtował.
Chociaż może gdzieś tam w głębi swojej podświadomości zrobiło mu się.. głupio, widząc wyraźnie, że jego słowa mocno dotknęły Blacka. - Nie będziesz mi mówił, co mam robić. - odparł tylko tyle, wywracając teatralnie oczyma. Może i nie brzmiał tak, jakby mu coś rozkazał, ale tak odebrał ostatnią część zdania. Ale już nic więcej nie dodawał, bo.. nie chciał go bardziej ranić. Znaczy no podświadomie nie chciał, bo tak to pewnie chętnie by dalej nim pomiatał i rzucał kąśliwymi uwagami w jego kierunku. Jednak odpuścił.. sam nie rozumiał, czemu, bo przecież NIE mógł czegokolwiek dobrego odczuwać. Ewentualnie coś się zaczęło dziwnego z nim dziać, ale on to od siebie odpychał, stwierdzając, że to absurd. Niemniej to już są jakieś tam postępy o. Niewielkie i niewidoczne, ale zawsze.. coś. Wracając do ich minionej przyjaźni.. serio, była ona w tamtych czasach jak najbardziej szczera i wiele dla niego znaczyła, ale jak wspomniane było wcześniej, Alexisa wyniszczyło wiele różnych rzeczy i wszystko się zwyczajnie spieprzyło i jedynie odstraszał innych od siebie.. - Rozumiem.. Ja zaś mieszkam w Londynie. No cóż.. ja też nie jestem, więc możliwe, że to będzie nasze ostanie spotkanie. - ta jasne, ostatnie. Niby tak gadał, ale miał dziwne przeczucie, iż będzie to.. awykonalne. A skoro już mu powiedział, gdzie ma dom, on też napomknął o swoim miejscu na tym świecie, może to mało, ale.. i tak sporo jak na niego, bo przecież nie zwykł gadać o sobie zbyt wiele. Ale nieważne.. czas przejść już do rzeczy, czyli zaplecza!
Niezależnie od wszystkiego i tego jego okropnego nastawienia wobec Blacka, Alexis również go pragnął, był dla niego cholernie atrakcyjnym mężczyzną.. mógłby być jego ideałem o. Widocznie Evan miał to samo, nawet jeśli został poważnie zraniony przez Blackwooda. Fakt, jak na razie dla Alexia to, co się dzieje było jedynie czymś bez zobowiązań, czysto fizyczne sprawy.. Chwilowo dał się Blackowi przyprzeć do tej ściany, może nawet z jego ust wydobył się cichy pomruk zadowolenia, gdy ten zacisnął palce na jego biodrach, aby na koniec dorwać się do paska od jego spodni i go zrzucić.. Nie przerywał jednak pocałunku, ba pogłębiał go tylko bardziej, ażeby ich języki połączyły się w cudownym tańcu namiętności. Po chwili spojrzał mu prosto w oczy, aby na koniec przejechać palcem po jego torsie i bez opamiętania, ani ostrzeżenia, nagle zerwać z niego górną część garderoby, zrzucając ją w nieładzie na podłogę. Oj nie miał już ochoty się dłużej cackać. Był zbyt napalony, zresztą nie tylko on.. Pragnął go każdą komórką swojego ciała i nic go przed tym nie zatrzyma. Nie chciał też stać bezczynnie, wówczas gdy Evan działał przy jego męskości, która stopniowo poczęła unosić się wyżej z tego podniecenia. Sam nie był prawiczkiem od dawna, doskonale wie, co ma robić, ale.. wszystko po kolei.
_________________

Oh! I've lost my fucking mind!
It happens all the time! 'Cause I can't stand myself, I'm an asshole baby! Oh! I'm fashionably late, I'm the one you love to hate, 'Cause I can't stand myself.. I'm an asshole baby!
 
 
   Podziel się na:  
Evan Black



you're only one that knows me better than I know myself

Auror

25

Czysta

Kawaler







35

Różdżka, teleportacja łączna

Wysłany: 2015-02-26, 17:01   
   Mów mi: ANGIE
   Multikonta: em... Barty Jr, Morton, Elise, Finneas, Michael


Evan nie przejął się tym, że Alexis odsłonił górną połowę jego ciała - niech patrzy, jeśli chce. Może nie uważał się za nie wiadomo jak atrakcyjnego faceta, ale brzydki tez chyba nie był, więc jeśli Alexio chce się pogapić, to proszę bardzo, niech patrzy, miłego. Evan był trochę...em... większy od Blackwooda. W tym sensie, że ważył zapewne trochę więcej, chociaż do specjalnie grubych też nie należał. Można chyba jednak stwierdzić, że był dość dobrze zbudowany, o. Tak będzie najbezpieczniej.
Wracając jednak do słów Alexisa i do tego, że to rzekomo ich ostatnie spotkanie... cóż, Evan nie przejął się tym specjalnie. Cieszył się, że go widzi, ale nic więcej. Nie snuł jakichś wielkich planów. Nie przypuszczał nawet, że ich przyjaźń mogłaby się odnowić - to było wręcz wykluczone. Obaj chyba przeszli zbyt wielką metamorfozę, żeby mówić o przyjaźni. O związku z Alexisem Evan nawet nie myślał. Nigdy nie był w poważniejszym związku i chyba podobnie jak Alexio uważał, że się do tego nie nadaje. Wierzył jednak w miłość, żeby nie było - po prostu związki nie były dla niego, tak sądził.
Ale wracając do sytuacji, która miała miejsce na zapleczu Miodowego Królestwa...
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 
   Podziel się na:  
Alexis Blackwood



We don't have to make friends...

Oddany sługus Lorda Voldemorta

26

Półkrwi

I don't wanna fall in love..







127

Różdżka, teleportacja łączna, śwlistoklik, omnikulary

Wysłany: 2015-02-27, 21:47   
   Mów mi: Bianka


Można uznać, iż nagie klaty są takim małym fetyszem Alexisa, no nic nie mógł już poradzić na to, że go jarają najbardziej. No i rzecz jasna przystojna twarz, a ani tego, ani tego nie brakowało Evankowi! Zresztą przepakowani faceci nie prezentują się korzystnie, mięśniaki też specjalnie nie, to jest przegięcie. Najlepsze są lekko wyrzeźbione i widoczne kaloryferki i tyle w temacie. On sam wprawdzie nie posiada specjalnie rzeźby na brzuszku, ale to nieważne i tak dobrze się z samym sobą czuje, bo może jest i chudy, ale i tak zajebiście się prezentuje o tak. I rzecz jasna jeśli Evan będzie chciał, też może pozbyć się z Alexisa wszystkich jego ciuchów - nie pogniewa się! Nie w tej kwestii. I zdecydowanie nie można powiedzieć, że Black jest kimś grubym, a gdzieżby! To Blackwood taki trochę wysoki patyk, o kilka centymetrów wyższy od niego, ale to nieważne!
Owszem, on też nie snuł wobec niego wyższych planów, jak wspomniane było wcześniej, chciał go tylko wykorzystać i sprawdzić, nic ponadto. On z góry zakładał, że po tym, jak się rozejdą, na tym ich znajomość się zakończy i nie będzie sobie zakrzątał nim więcej łba. Jednakże może i palnął takie słowa, że mogą się widzieć ostatni raz.. ale obie doskonale wiemy, że to nieprawda i w rzeczywistości spotkają się nie raz i nie dwa. Tylko jeszcze o tym nie wiedzą!
On to już w ogóle żył se w przekonaniu, że nigdy się z nikim nie zwiąże, bo ani w miłość nie wierzy, ani nie chce się angażować. I szczerze nie chce, aby się to zmieniło, bynajmniej nie teraz.. Poza tym jest święcie przekonany, że się zwyczajnie nie nadaje do tego, aby kogoś pokochać, bo nie potrafiłby okazywać komuś takich uczuć. Hah, prędzej to by ludzie mieli go dość, niż chcieli mieć z nim coś do czynienia.
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________

Oh! I've lost my fucking mind!
It happens all the time! 'Cause I can't stand myself, I'm an asshole baby! Oh! I'm fashionably late, I'm the one you love to hate, 'Cause I can't stand myself.. I'm an asshole baby!
 
 
   Podziel się na:  
Evan Black



you're only one that knows me better than I know myself

Auror

25

Czysta

Kawaler







35

Różdżka, teleportacja łączna

Wysłany: 2015-03-04, 13:47   
   Mów mi: ANGIE
   Multikonta: em... Barty Jr, Morton, Elise, Finneas, Michael


Racja, chłopcy jeszcze nie wiedzą o tym, jakie dla nich szykujemy plany, bo niby skąd mogą wiedzieć? Alexis jest święcie przekonany, że jest dupkiem bez uczuć, a Evan... Evanowi wydaje się, że nikt nie jest w stanie go pokochać, bo on sam nie jest po prostu stworzony do miłości i do niczego się nie nadaje. Ale nie czas na użalanie się nad sobą! Może w innym poście, teraz czas na coś innego...
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 
   Podziel się na:  
Alexis Blackwood



We don't have to make friends...

Oddany sługus Lorda Voldemorta

26

Półkrwi

I don't wanna fall in love..







127

Różdżka, teleportacja łączna, śwlistoklik, omnikulary

Wysłany: 2015-04-08, 06:58   
   Mów mi: Bianka


Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

[...]

Po pewnym czasie jak już dostatecznie się zabawili, rozeszli się ostatecznie w swoje strony. Alexis poszedł prosto do swojego domu, mając nadzieję, że już więcej nie zobaczy Evana, i że będzie tak jak mu zakomunikował, że to był ich pierwszy i ostatni raz, gdy doszło między nimi do czegoś więcej i takie tam.

[z.t]
_________________

Oh! I've lost my fucking mind!
It happens all the time! 'Cause I can't stand myself, I'm an asshole baby! Oh! I'm fashionably late, I'm the one you love to hate, 'Cause I can't stand myself.. I'm an asshole baby!
 
 
   Podziel się na:  
Remus J. Lupin



Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?

coś tam się robi

21

półkrwi

kawaler







50

Różdżka, eliksir wielosokowy x1

Wysłany: 2016-01-18, 11:41   

Minęły prawie całe wieki od czasu, kiedy Lupin był w Miodowym Królestwie. Właściwie od momentu skończenia szkoły wcale w tu nie przychodził, ponieważ wiązało się to z wieloma wspomnieniami - tymi wesołymi, które w istocie były kiedyś jego rzeczywistością.
Czasy te jednak minęły, i Lupin tak na prawdę prawie stracił kontakt z przyjaciółmi z dawnych lat. Wyszło tak, ponieważ on sam bał się, że przez swój "futerkowy problem" narazi ich na niebezpieczeństwo, a w szczególności Jamesa i jego rodzinę.
Jednakże dzisiaj po raz pierwszy przybył tutaj.
Miał dosyć siedzenia w domu, z rodzicami za ścianą. Chciał już się wyprowadzić, że nie miał odpowiedniej liczby galeonów i w dodatku ciężko byłoby mu utrzymać się z tego, co zarabiał. Chociaż rozważał podjęcie drugiej pracy, bo nie chciał być ciężarem dla rodziców.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo






Grafikę na forum wykonała Seba pod okiem Daliena. Jej elementy zostały znalezione w internecie. Styl jest dziełem Curly, a kody zostały stworzone przez administrację, przy pomocy niektórych znalezionych w odmętach internetu. Nie kopiuj, zapytaj.